Wzór umowy spółki z o.o.

Błażej Sarzalski        20 września 2011        Komentarze (0)

Nie tak dawno temu  na potrzeby mojego starego bloga zamieszczonego na oficjalnej stronie internetowej Kancelarii Radcy Prawnego Błażej Sarzalski ukułem zgrabne porównanie wzoru umowy do telefonu komórkowego.

Jeżeli urodziłeś się przed rokiem 1990 to masz jeszcze szansę pamiętać, że telefon służył wyłącznie do rozmów. Pamiętam jeszcze starodawny aparat u mojej babci, gdzie numeru się nie „wybierało”, ale „wykręcało”. Wraz z postępem techniki zaczęliśmy telefony nosić ze sobą (ja mój pierwszy ceglasty miałem jeszcze w czasach licealnych), wysyłać smsy, mmsy, obecne smartfony pretendują do miana odtwarzacza video, mp3, radia, edytorów graficznych, aparatów fotograficznych, kamer video, komputerów, edytorów tekstu, mobilnych urządzeń do gier i jeden Bóg wie do czego jeszcze…

Podobnie jest trochę z umowami. Kiedyś, żeby spisać dobrą umowę szło się do prawnika, on podpowiadał co i jak napisać, dostrzegał korzyści i pułapki w niektórych postanowieniach umownych. Mówił co jest ważne, co mniej istotne, pomagał sporządzić umowę najlepiej zabezpieczającą swojego klienta.  Potem jednak przyszła rewolucja cyfrowa, prawnicze bazy danych a przede wszystkim internet, gdzie wzorów jest wiele, darmowych, czy też za „ledwo” 9 zł + VAT. Umowy wręcz na każdą okazję 🙂 Podobnie łatwo znaleźć w internecie wzór umowy spółki z o.o. – wystarczy w google wpisać frazy: „umowa spółki zoo”, „umowa spółki z o.o.”, „umowa spółki z ograniczoną odpowiedzialnością” lub podobne.

Co łączy wzory umów spółki z o.o. ze współczesnymi telefonami? Coraz mniejszej ilości ludzi zależy na tym, żeby ich telefon służył do dzwonienia, podobnie coraz mniejszej ilości ludzi zależy na tym, żeby mieć dobrą i spersonalizowaną umowę. O ile jednak w pierwszym wypadku ryzyko jest tylko takie, że dźwięk z mp3 może być słaby, a nagrane filmy czy też zrobione zdjęcia słabej jakości, o tyle w drugim przypadku ryzykujesz najczęściej swoimi pieniędzmi i nerwami.

Postanowiłem sprawdzić jak to wygląda w polskim internecie i wziąć pierwsze trzy umowy spółki z o.o., które mi się nasuną, pod lupę i sprawdzić z grubsza ich poprawność.

Wpisałem więc w Google frazę „wzory umów sp. z o.o.”

Oto pierwsze trzy wyniki jakie pojawiły się na moim komputerze.

Pod pierwszym z prezentowanych linków mamy dwa niezłe kwiatki. Są to dwa wzory umowy spółek z o.o.. Pierwsza z nich odwołuje się do przepisów o spółkach z udziałem zagranicznym, które nie obowiązują od 2001 r. oraz do Kodeksu handlowego, który także nie obowiązuje już od 11 lat. Jest w związku z tym nieaktualna (np. zawiera nieaktualne wskazania co do wysokości kapitału zakładowego), nie zawiera żadnych postanowień ułatwiających prowadzenie spółki (takich jak możliwość podwyższenia kapitału na podstawie umowy spółki czy też zawiadamiania wspólników o zgromadzeniach pocztą elektroniczną), zawiera też wiele postanowień, które nie powinny być przyjmowane domyślnie przez wspólników bez głębszego rozważenia ich skutków (np. abstrakcyjnie wysokie kworum przy podejmowaniu uchwał zgromadzenia wspólników – 80%). Druga umowa zawiera np. takie utrudnienie działalności jak konieczność zgody zgromadzenia wspólników na ustanowienie prokurenta.

Niezbyt podbudowany tym doświadczeniem postanowiłem zerknąć na strony dużego portalu związanego z gazetą codzienną, gdzie znalazłem taką oto zgrabną i krótką umowę. Można by pomyśleć, że w tak krótkim wzorze umowy, który teoretycznie zawiera wszystko co powinna mieć umowa spółki nie da się zrobić błędu. Jednak błąd jest i to kardynalny. W paragrafie 7 mamy postanowienie dotyczące ograniczenia zbycia udziałów, w którym przewidziane jest prawo pierwokupu na rzecz spółki. Problem tkwi w tym, że zgodnie z art. 200 k.s.h. obowiązuje generalny zakaz obejmowania udziałów własnych przez spółkę z o.o. Chodzi o to, żeby spółka nie była swoim właścicielem. W konsekwencji postanowienie nie tylko jest nieważne, ale jeżeli byłoby wykonane to mogłoby grozić odpowiedzialnością karną dla członków zarządu (z art. 588 k.s.h.)

Zdruzgotany postanowiłem więc sprawdzić trzeci wzór i tutaj miłe zaskoczenie. Wzór jest zdecydowanie najlepszy z ocenianych. Doczepić się można do powoływania składu pierwszego zarządu w umowie spółki (budzi to u niektórych prawników wątpliwość czy nie powinno się zmieniać za każdym razem umowy aby zmieniać zarząd – dlatego dobrą praktyką jest powoływanie pierwszych władz w akcie notarialnym obejmującym umowę spółki, ale poza tą umową). Ponadto wzór jest troszkę nieczytelny i źle rozplanowany. Dostrzegłem też kilka błędów – literówek, jednak uznaję go za zwycięzcę tego pojedynku. Nie zawiera błędów, które by go dyskwalifikowały.

Podsumowując – aż  ciśnie się na usta znane powiedzenie. Jeżeli coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Jeżeli szukasz w internecie wzoru umowy spółki z o.o. sprawdź koniecznie czy jest aktualny i skonsultuj go z prawnikiem.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: