Gotowe spółki

Błażej Sarzalski        06 października 2011        19 komentarzy

W internecie możesz znaleźć gotowe spółki.

„Zaraz, zaraz… jak to gotowe?”

No tak 🙂 W internecie aż roi się od ofert gotowych spółek. Mają wszystkie bajery, typu numer NIP, numer REGON, kapitał zakładowy na poziomie 5000 zł i oferowane są np. za 3800 złotych (choć można spotkać oferty wyższe).

Jak oni to robią? Teoretycznie świeżo założona i „uśpiona” spółka powinna mieć kapitał zakładowy na poziomie 5000 zł pokryty w całości wkładami wspólników. W przypadku firm sprzedających gotowe spółki mamy najczęściej do czynienia z jednym wspólnikiem. Szczerze mówiąc, nigdy nie zastanawiałem się wcześniej nad tym, jak sprzedający takie robią, aby było to dla nich opłacalne.

Nie interesowało mnie coś takiego, ponieważ mam wątpliwości co do tego, czy sprzedawanie gotowych spółek byłoby zgodne z zasadami etyki radcy prawnego. Skoro jednak takie oferty stanowią dla mnie konkurencję to trzeba jednak się tym zainteresować…

Rachunek matematyczny jest prosty. Koszt założenia spółki z kapitałem 5000 zł, nawet przy optymistycznych założeniach, że robimy wszystko sami, to jakieś 6300 złotych. Sprzedawać gotową spółkę za 3800 zł, to tracić 2500 zł.

Mam oczywiście parę pomysłów na rozwiązanie tej hydrozagadki 🙂

  1. Tworzenie spółek w oparciu o wierzytelności lub weksle – wierzytelność jako prawo zbywalne może być wkładem do spółki, nawet jeżeli jest ona trudna do ściągnięcia – w ten sposób można założyć spółkę z kapitałem zakładowym znacząco przekraczającym rzeczywistą wartość majątku. O czymś takim pisał Lech Malinowski w jednym z komentarzy pod wpisem: Weksel jako wkład do spółki z o.o. ,
  2. Tworzenie spółek opartych o wkłady pieniężne, a następnie wypompowywanie pieniędzy ze spółki – sposobów na to jest wiele – np. pan X zakłada spółkę Y, która wynajmuje „wirtualne biuro” od spółki Z, w której wspólnikiem jest pan X :),
  3. Zwykłe oszustwo – zastrzegam, że nie oskarżam tutaj nikogo, znając jednak kreatywność Polaków, mogę podejrzewać, że niejednemu przeszło to przez myśl. Jaki byłby mechanizm oszustwa? Bardzo prosty. W postępowaniu rejestrowym sąd nie bada czy wkłady na kapitał zakładowy zostały wniesione, wystarcza mu oświadczenie członków zarządu o pokryciu kapitału zakładowego. Na czym polega oszukańczy trick? Na złożeniu fałszywego oświadczenia oczywiście…

Jak jest naprawdę? Szczerze Ci powiem, że nie wiem. Może to zależeć od firmy, która oferuje takie gotowe spółki.

Jeżeli masz jakieś swoje pomysły na rozwiązanie tej zagadki to zapraszam, podziel się nimi w komentarzach.

Wiem natomiast jedno, gotowe spółki mają zasadniczą wadę. Nie są stworzone specjalnie dla Ciebie.

{ 19 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Lech Październik 6, 2011 o 20:48

Pomysł 4: po roku od kupna do szczęśliwego prezesa zgłasza się szósty w kolejności posiadacz weksla na 100 tysięcy złotych wystawionego przez spółkę przed jej sprzedażą.

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Październik 6, 2011 o 20:53

Otóż to, nigdy nie mamy gwarancji, że spółka była naprawdę „uśpiona”.

Odpowiedz

Pjaj Październik 7, 2011 o 02:35

Jakbym trafił na spółkę z kapitałem zakładowym 5.000 zł i oświadczeniem o wniesieniu wkładu, a także bez jakiejkolwiek działalności, to za 3.800 zł wziąłbym w ciemno. Można od razu wystąpić do sprzedawcy udziałów o przedstawienie dowodu wpłaty wkładu i zażądanie jego uzupełnienia 🙂

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Październik 7, 2011 o 12:17

Kiedyś zadzwonię do takiej firmy i się podpytam jak to działa – jeżeli rzeczywiście na zasadach niewnoszenia wkładu to cóż, traktowałbym to jako nieuczciwą konkurencję…

Odpowiedz

Mateusz Październik 12, 2011 o 08:10

A może po prostu koszty rejestracyjne + aktu notarialnego były pokrywane z kapitału zakładowego. Wtedy 5.000 pomniejszamy o ok. 2.000 zł. Zostaje więc 3.000. Jak do tego dodamy 800 zł to mamy zysk sprzedawcy spółki 😉

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Październik 12, 2011 o 08:29

Rzeczywiście, może tak być, że spółka zapłaciła komuś te dwa tysiące – niemniej zauważ, że ktoś musiał wydać na spółkę 5000 zł (opłacenie kapitału), z tego 2000 zł na koszty rejestracyjne, zostaje w majątku spółki 3000 zł, ktoś sprzedaje to za 3800 zł… dalej jest do tyłu o 1200 zł 🙂

Poza tym, są spory co do tego czy spółka może ponosić koszty aktu notarialnego, w którym jest tworzona – według mnie może, niemniej widziałem wiele interpretacji podatkowych, w których ujmuje się to tak, że spółka nie może tego sobie „wrzucać w koszty”, a można to traktować wyłącznie jako koszty wspólników.

Odpowiedz

Katarzyna Październik 12, 2011 o 21:11

Niestety na rynku jest popyt na takie spółki. Już przestali mnie dziwić klienci, którzy pytają czy może mam na sprzedaż taką spółkę, bo jak nie będzie spółki gotowej za 3 dni to im kontrakt „ucieknie”.

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Październik 13, 2011 o 09:34

Dzięki za komentarz Kasiu, oznacza to naprawdę silną potrzebę szybkości w takiej działalności u klientów, z drugiej strony – typowo polski brak planowych działań ze strony potencjalnych kupców spółki.

Wydaje się, że rozwiązanie tego problemu jest proste – trzeba klientowi kupić spółkę i wziąć prowizję :)))

Odpowiedz

Mateusz Październik 14, 2011 o 01:04

W zasadzie po przemyśleniu tematu sam nie wiem. A co jeśli kapitał zakładowy stanowi jakaś ruchomość o wartości faktycznej niższej niż 5.000 zł?

Właśnie przebrnąłem przez dokumenty do KRSu. Ciekaw jestem czy będzie uzupełnianie czy przejdzie… Moje spostrzeżenie jest jedno. Ministerstwo Cyfryzacji niezbędne od zaraz. Pierwszy projekt to ujednolicenie i „ulogicznienie” dokumentów.

Co daje jedno okienko skoro 100 razy trzeba pisać to samo. A szczerze, to do GUSu wolałbym pójść samodzielnie. Druki mają tak idiotyczne, że nie da się tego spójnie z KRSem wypełnić. Pozdrawiam wytrwałych 🙂

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Październik 14, 2011 o 07:16

Powodzenia Mateuszu 🙂 Mam nadzieję, że znalazłeś tutaj pomocne informacje. Napisz mi koniecznie ile czasu upłynęło od złożenia dokumentów do rejestracji spółki w sądzie, gdzie składałeś dokumenty.

Odpowiedz

Księgowy Marzec 1, 2012 o 19:35

A może zastanówcie się i najnormalniej w świecie przyjmijcie aspekt finansowy całej transakcji, jako główny wykładnik stwierdzenia, że ktoś sprzedaje spółkę za 3.800 zł. Jeśli mam w spółce 5.000 zł wniesionego kapitału (czy to do kasy, czy to na rachunek bankowy), to jeśli sprzedaję ją i na fantastycznie przygotowanej umowie przez mega debeściarską kancelarię, widnieje cena 8.800 zł, to nic innego jak zakup za 3.800 zł. I wszelkie inne dywagacje, to zwyczajny akademicki bełkot.

Odpowiedz

Emilia Czerwiec 13, 2013 o 10:15

Witam, zainteresowalam sie zakupem gotowej spolki i widze, ze duzo osob obawia sie wlasnie tego ze „po roku od kupna do szczęśliwego prezesa zgłasza się szósty w kolejności posiadacz weksla na 100 tysięcy złotych wystawionego przez spółkę przed jej sprzedażą.” a wszyscy sprzedawcy takich spolek wspominaja o notarialnym potwierdzeniu braku zadłużenia spolki.
Czy takie potwierdzenie jest cos warte???

Odpowiedz

Błażej Sarzalski | Odszkodowania komunikacyjne Czerwiec 13, 2013 o 12:44

@Emilia: Warte tyle ile majątek osoby, która oświadcza – jeszcze oczywiście zależy to od treści oświadczenia.

Samo w sobie oświadczenie tego typu nie chroni przed „ukrytymi” długami.

Odpowiedz

Paweł Czerwiec 19, 2013 o 22:07

Jestem zdziwiony niewiedzą radcy prawnego w tym zakresie… Ale cóż, może rachunkowość nie wiąże się z byciem radcą prawnym. Otóż kapitał zakładowy a kapitał własny to dwie różne rzeczy. Przy kapitale zakładowym można mieć 0zł kapitału własnego. Tym samym sprzedawana jest jedynie ‚teczka spółki’ bez 5000złotych, które były w kasie. Sprzedający je sobie ‚wypłaca’. Bilans jest równy 0, bo kap. zakł wynosi 5000, a zysk(strata) z działalności wynosi -5000zł.
P.S. Nie zajmuję się sprzedażą spółek, prosta dedukcja ;).

Odpowiedz

Błażej Sarzalski | Odszkodowania komunikacyjne Czerwiec 20, 2013 o 08:15

@Paweł: Chyba to spostrzeżenie nie dotyczy mnie (polecam wpis o błędnym rozumieniu kapitału zakładowego). Oczywiście zgadzam się, że przy kapitale zakładowym nawet 1.000.000 zł można mieć zero, sam zresztą podałem przykład z wypompowaniem pieniędzy ze spółki?

Gdzie jest kontrowersja? 🙂

Odpowiedz

Paweł Czerwiec 20, 2013 o 09:05

Zdziwiłem się po prostu tematem artykułu. Do tej pory sądziłem, że sposób zmniejszania sumy bilansowej z 5k do 0złotych jest prosty. Stąd też moje zdziwienie co do samego artykułu. I również moja nieuwaga – moja odpowiedź zawiera się w Twoim punkcie 2. Zaciemnił mi obraz tragizm sytuacji (wypompowywanie pieniędzy ze spółki). ;-).

Odpowiedz

Błażej Sarzalski | Odszkodowania komunikacyjne Czerwiec 20, 2013 o 12:01

@Paweł: Ten blog jest dla osób, które nie siedzą w temacie, więc po prostu opisuję, jak najprościej potrafię, a że czasem jest to nacechowane emocjonalnie (tekst o wypompowywaniu 😉 ) to tylko lepiej dla czytelnika.

Odpowiedz

Grzegorz Październik 5, 2013 o 02:26

A mam pytanie, spółkę można stworzyć również przy pomocy aportu, powiedzmy że to będzie komputer i oprogramowanie które wyceniamy sobie na 5tys zł. Wraz ze sprzedażą spółki przekazujemy protokołem nowemu właścicielowi komputer i oprogramowanie – wycena jest uznaniowa (może to być też dzieło sztuki) i raczej ciężko weryfikowalna. Można tak? Czy coś pokręciłem?

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Październik 9, 2013 o 13:17

Można

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: