Sędziowie alarmują – e-rejestracja sp. z o.o. to bubel prawny

Błażej Sarzalski        27 grudnia 2011        14 komentarzy

Dzisiaj na stronach TOK.FM sensacyjna informacja. Nowa regulacja dotycząca 24-godzinnego trybu rejestracji sp. z o.o. to bubel prawny.

Jeżeli masz wroga będziesz mógł na jego nazwisko zarejestrować spółkę z o.o. – oto jak sędziowie „podsuwają” kreatywne pomysły na dokopanie nielubianym osobom 😉

Czy jednak rzeczywiście będzie można podać dowolne dane bez żadnych konsekwencji? Zerknijmy co stanowi projekt rozporządzenia.

Aby zarejestrować swoje konto w systemie informatycznym S24 trzeba będzie podać następujące dane: imię oraz nazwisko, numer PESEL, o ile dana osoba jest obowiązana do jego posiadania, miejsce urodzenia, identyfikator dokumentu tożsamości, nazwa tego dokumentu, organ, który go wydał ze wskazaniem siedziby tego organu i państwa, adres poczty elektronicznej oraz adresu do korespondencji;

Następnie dokonywana będzie weryfikacja imienia, nazwiska oraz numeru PESEL w zbiorze PESEL.

Już na pierwszy rzut oka widać, że obcokrajowiec nie będzie weryfikowany – na czym jednak ma polegać ta weryfikacja?

Jak wynika z lakonicznej treści projektu rozporządzenia wydaje się, że będziemy mieli do czynienia z prostym porównaniem danych wskazanych przez użytkownika z danymi ze zbioru PESEL, ale tyko w zakresie imienia, nazwiska oraz tego numeru. Oznacza to, że dysponując tymi podstawowymi danymi takiej osoby teoretycznie można zrobić komuś niezły psikus.

Rzeczywiście – regulacja bardzo liberalna.

W rozporządzeniu napisano też, że w razie ustalenia, że dane podane przez użytkownika przy rejestracji konta są nieprawdziwe lub nieaktualne administrator systemu blokuje konto o czym zawiadamia użytkownika przesyłając informację na podany adres poczty elektronicznej.

Czyli jak się wydaje ktoś będzie jednak starał się ustalać czy dane są prawdziwe czy nieprawdziwe – niestety brakuje tutaj szczegółów.

Ministerstwo sugeruje, że sposobem na weryfikację będzie tutaj dokonanie przelewu przez daną osobę opłaty sądowej, który to przelew ma potwierdzać jej tożsamość. Rzeczywiście, będziemy mieli do czynienia z dosyć pewnym sposobem identyfikacji – szczególnie, że zgodnie z rozporządzeniem system przelewów ma zapewniać identyfikację osoby wnoszącej opłatę.

Czy możliwe będą scenariusze, o których trąbią sędziowie w tymże artykule? Ustosunkujmy się do pewnych twierdzeń z artykułu –  na spokojnie.

Pierwsze z nich:

(…) wszystkie formalności będzie można załatwić w kilka godzin, a dla kogoś to będzie oznaczało dopiero początek problemów – Taką spółkę trzeba będzie likwidować, a żeby to zrobić trzeba wykonać szereg procedur, bo tak stanowi prawo. Nie wiem kto miałby się tym zająć? – mówi sędzia Piebiak.

Otóż nie, spółka zawarta przez fikcyjne osoby jest spółką nieistniejącą -brak jest oświadczeń woli realnych osób dotyczących założenia spółki, nic nie będzie trzeba likwidować, poza wpisami do KRS.

Kolejne:

Dodatkowym zabezpieczeniem jest wpłata na konto bankowe, której trzeba dokonać przed założeniem konta oraz uiszczenie opłaty za ogłoszenie w monitorze sądowym – mówi rzecznik. Sędziowie odpowiadają, że to żadne zabezpieczenie: – Nie ma w tych przepisach słowa o tym, że wpłata nie może być dokonana z konta założonego w zagranicznym banku – mówi sędzia Piebiak.

Otóż rzeczywiście nic tam nie ma o zagranicznym koncie – niemniej jest o takim sposobie zapłaty, który zapewnia identyfikację – niekonkretne, ale mam wrażenie, że zostanie to wdrożone w sposób właśnie taki jak piszą – tak by zapewnić identyfikację.

No to jeszcze jedno:

Może się okazać, że jakiś przedsiębiorca założy spółkę na własne nazwisko, ale jako wspólnika wpisze znanego i bogatego Polaka. W KRS będzie to wyraźnie wykazane i osoby, które będą z taką spółką robić interesy, mogą mieć przeświadczenie, że współpracują z wiarygodnym podmiotem.

To rzeczywiście może być możliwe w tym sensie, że ktoś zarejestruje coś takiego w KRS (bo co do ważności takiej umowy spółki miałbym daleko idące wątpliwości). Szczególnie, że jeden użytkownik posiadający konto może uwierzytelniać podpisy pod umową spółki w formie elektronicznej innych użytkowników – to narzędzie pozwala na wprowadzenie w błąd systemu i to jest jego słaby punkt. Jednak istnieje możliwość weryfikacji tożsamości osoby płacącej za wpis takiej spółki z fikcyjnym wspólnikiem i musi sobie ona zdawać sprawę, że bardzo łatwo będzie można ją namierzyć i pociągnąć do odpowiedzialności.

Krótko mówiąc – regulacje nie są idealne, ale trzęsienia ziemi raczej nie będzie.

Z drugiej strony, tyle ludzie mówią o tym, że chcieliby państwa, które im ufa. Sami sędziowie są przeciwko regulacjom, które ograniczają ich niezależność i wskazują, że są podyktowane brakiem zaufania ustawodawcy do sędziów… zastanawiające, że sędziowie nie mają zaufania do innych ludzi 🙂

No a tak w ogóle to pamiętaj proszę o plebiscycie 🙂

{ 14 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Lech Grudzień 27, 2011 o 14:59

Przewiduję niezły burdel, siostry.

A co do opłaty – można ją dokonać na poczcie?

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Grudzień 27, 2011 o 17:00

Nie – opłatę będzie można zrobić tylko przelewem bankowym w sposób umożliwiający identyfikację wnoszącego opłatę. Oczywiście w normalnej procedurze rejestrowej pozostaje możliwość zapłaty na poczcie.

Zwróćmy jednak uwagę, że np. przy spółkach jawnych de facto nic nie stoi na przeszkodzie aby założyć też spółkę ze „znaną osobą” jako wspólnikiem – niewielu wpada na taki pomysł 🙂

Odpowiedz

Bartosz Kwiatkowski Grudzień 27, 2011 o 21:14

Mnie tylko zastanawia jak na wiarygodność finansową spółki ma wpływać bardzo bogaty udziałowiec? Komuś z komentatorów nie pomyliło się to przypadkiem ze spółką komandytową?

W ten sposób rozumując najbardziej wiarygodne na rynku byłyby spółki, w których 80% udziału objął fundusz inwestujący np. w startupy. W końcu to przecież duży i wypłacalny udziałowiec spółki z o.o. 😉

Odpowiedz

Lech Grudzień 27, 2011 o 21:24

@Bartosz: nie musi chodzić tylko o wiarygodność finansową samej spółki.

Odpowiedz

Bartosz Kwiatkowski Grudzień 28, 2011 o 00:03

A o co w takim razie? Pozwolę sobie zacytować:

„Może się okazać, że jakiś przedsiębiorca założy spółkę na własne nazwisko, ale jako wspólnika wpisze znanego i bogatego Polaka. W KRS będzie to wyraźnie wykazane i osoby, które będą z taką spółką robić interesy, mogą mieć przeświadczenie, że współpracują z wiarygodnym podmiotem.”

Jak na wiarygodność spółki z o.o. wpłynie fakt, że moim wspólnikiem w niej jest Jan Kulczyk a nie Jan Kowalski, a każdy z nas ma po jednym udziale?

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Grudzień 28, 2011 o 02:26

@ Bartosz Kwiatkowski

Wiem, że to irracjonalne, ale rynek niestety tak działa. Wielokrotnie podczas swojej działalności zawodowej spotykałem się z twierdzeniami, że skoro wspólnikiem spółki X jest spółka Y o dobrej reputacji, to spółka X jest wiarygodna, bo przecież spółka Y nie pozwoli sobie na to, żeby jej spółka stała się niewypłacalna. Oczywiście rzeczywistość często weryfikowała te bezpodstawne twierdzenia, ale nie zmienia to faktu, że spora część ludzi jednak prezentuje takie zapatrywania.

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Grudzień 28, 2011 o 11:13

Dlatego trzeba edukować, edukować i raz jeszcze edukować 🙂

Odpowiedz

Lech Grudzień 28, 2011 o 11:45

Nie ma w tym nic irracjonalnego. Ja też bym oceniał spółkę, którą widziałbym po raz pierwszy, w oparciu o skład wspólników – między innymi (np. bardziej zaufałbym spółce, której wspólnikiem jest Błażej) 🙂

Odpowiedz

Lech Styczeń 2, 2012 o 02:21

No i jak? Da się już rejestrować? Czy znów coś odwleką? 🙂

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Styczeń 2, 2012 o 14:24

Teoretycznie da się, ale mam wrażenie, że to tylko ładna fasada, może liczą na to, że nikt nie będzie chciał w pierwszych dniach rejestrować sp. z o.o. za pomocą S24? 🙂 Więcej o tym w nowym wpisie…

Odpowiedz

Łukasz Zamojski Styczeń 4, 2012 o 21:41

No co do założenia spółki jawnej z „fikcyjnym” wspólnikiem to nie jest tak łatwo – otóż zwykle każdy wspólnik składa notarialnie poświadcozny wzór podpisu (niewiele spółek korzysta z wyłączenia wspólnika z reprezentacji spółki) – a nawet jeśli wspólnik jest wyłączony od reprezentacji to i tak musi „fizycznie” się podpisać pod umową i na formularzach – a to już dostatecznie dobrze odstrasza potencjalnych przekręciaży.
Czekam na informację w których sądach rejestrowych zostały już zazrejestrowane S24
Swoją drogą ciekjawy blog!

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Styczeń 4, 2012 o 22:52

@Łukasz: Dzięki za dobre słowo 🙂

Myślę, że skala trudności założenia spółki z fikcyjnym wspólnikiem w trybie S24 jest podobna do skali trudności założenia spółki jawnej z taką samą wadą…

Odpowiedz

Łukasz Zamojski Styczeń 5, 2012 o 07:17

@ Błażej
Pozwolę się z tym ostatnim zdaniem nie zgodzić, trzeba pamiętać, że w przypadku S24 dochodzi psychologiczny aspekt „zasłony internetu” – to zapewne w wielu przypadkach będzie wyglądało jak randkowanie przez internet gdzie gruby emeryt opisuje się jako zgrabna 18 letnia blondyna:) Jedyną nadzieją bariera finansowa w postaci opłaty za wpis – bez tego byłaby tragedia. I tak sądy będą miały z tymi spółkami znacznie więcej roboty niż się zakłada…

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Styczeń 5, 2012 o 07:56

@Łukasz:

No może rzeczywiście, chociaż ta zasłona jest zasłoną iluzoryczną. Myślę, że konieczność zrobienia opłat odstraszy młodych dowcipnisiów, a system identyfikacji za pomocą danych z przelewu będzie szczelny.

Ja to bardziej zastanawiam się, jak oni zamierzają identyfikować obcokrajowców 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: