Bajki o e-rejestracji spółki z o.o.

Błażej Sarzalski        02 lutego 2012        14 komentarzy

Nadeszła zima 🙂

Kiedy wstawałem, termometr stanął na 22 kresce poniżej zera. Kiedy wychodziłem do pracy, było tylko -18 stopni Celsjusza. W kamienicy, gdzie prowadzę kancelarię zamarzła woda w niektórych rurach. Właściciel nie pamięta takiego przypadku…

Jest tak zimno, że nawet najbardziej lotne myśli zamarzają… w locie 🙂

We wczorajszym Dzienniku – Gazecie Prawnej, Wojciech Łukowski, sędzia Sądu Okręgowego we Wrocławiu opowiada, że „między bajki wkłada opowieści, o tym, że trudno założyć e-spółkę”. Może we Wrocławiu zamarzły łącza internetowe i pan sędzia nie ma aktualnych informacji, bo o problemach jakie spotykamy przy rejestracji e-spółki z o.o. wiadomo powszechnie.

Wystarczy choćby czytać mojego bloga.

Czy rzeczywiście e-spółkę założyć jest tak łatwo jakby chciał tego pan sędzia? Jeżeli patrzy się na to z perspektywy doświadczonego prawnika to być może wypełnienie kilku formularzy elektronicznych nie stanowi trudnego zadania. Nawet jednak doświadczony prawnik może polec, jeżeli okaże się, że system s24 robi błędy w generowanych formularzach i przez to wnioski o wpis są zwracane, bądź oddalane.

W dniu 23 stycznia w Dzienniku – Gazecie Prawnej ukazała się też statystyka, według której, według stanu na ten dzień zarejestrowano 12 spółek w trybie S24. Trudno jednak odnieść się do tych danych, nie znamy bowiem liczby wniosków – tylko taka statystyka dałaby nam pojęcie o tym jak jest w praktyce.

Muszę się jednak z sędzią zgodzić co do jednego, pomysłu e-rejestracji nie warto deprecjonować mimo jego wad – może jednak warto zaczerpnąć trochę z wzorów brytyjskich?

{ 14 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Darek Luty 2, 2012 o 12:44

Odnośnie zakładania spółki w UK to spodobało mi się to, podeszli do tego jak do produktu. Dodaj spółkę do koszyka, wybierz usługi i załatwione, ale jednak jest trochę tego klikania tam też.

Jednak jest drobny szczegół, to jest formularz na stronie pośrednika. Na dobrą sprawę kancelaria prawna w Polsce mogłaby sobie taki formularz uproszczony na swojej stronie też zrobić i „sprzedawać” usługę założenia spółki zoo.

Wiem że blog nie jest na temat Działalności Gospodarczej tylko o spółkach zoo, ale co myślisz na temat formularza zakładania DG na stronie CEIDG? lepiej niż zoo to wygląda?

Pozdrawiam,
Darek

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Luty 2, 2012 o 13:43

@Darek: Mogłaby, pewnie, tylko że na razie nie może działać jako pełnomocnik przy założeniu spółki elektronicznej, a w papierowej wersji konieczny jest notariusz 🙂 Ale można np. pomyśleć nad spółką jawną…

Co do formularza CEIDG to chciałem ostatnio zmienić za jego pomocą moje dane… szybko się poddałem, bo uznałem, że szybciej będzie papierowo…

Odpowiedz

Darek Luty 2, 2012 o 14:06

No tak notariusz… no ale póki co można wybrnąć z tego przykładowo umawiając się na dodatkowe spotkanie… z notariuszem i z klientem tylko na podpis. Zawsze większe ułatwienie niż jak klient ma przez to wszystko sam przechodzić.

Nie myślałeś o tym żeby sobie taki „sklepik” założyć? 😉

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Luty 2, 2012 o 19:02

@Darek: Oczywiście, że myślałem. Mam wiele pomysłów i największą sztuką jest zrobienie każdego z nich dobrze. Nie da się od razu wszystkiego zrobić dobrze więc daję sobie czas i z pewnością do tego i do innych pomysłów wrócę 🙂

Odpowiedz

Rafał Chmielewki | e-Marketing Prawniczy Luty 3, 2012 o 15:02

Tak, tak… warto czerpać pomysły, idee skąd się da 🙂

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Gerrey3 Luty 3, 2012 o 19:21

Panie Błażeju, wytykam kolejną wadę S24 – chciałbym przedstawić kolejny śmieszny przykład nieco kompromitujący e-rejestrację sp zoo, niestety sprawdziłem na własnym organiźmie.

W styczniu zarejestrowałem się na stronie Ministerstwa Finansów, żeby zobaczyć czy to w ogóle działa (z zamiarem rejestracji spółki w lutym). Faktycznie dało się generować dokumenty, uznałem że działa po testowym wypełnieniu formularzy. Dziwiłem się tylko trochę, że nie trzeba poświadczać kwalifikowanym podpisem elektronicznym.

Jest luty, powróciłem do sprawy. Chcę zaraz zakładać. I niestety… zapomniałem hasła do strony Ministerstwa Finansów. Mieli specyficzne wymagania co do hasła (jedna litera duża, jedna mała, jedna cyfra i minimum 8 znaków). Na poczekaniu wymyśliłem hasło specjalnie na potrzebę tego serwisu i po prostu je zapomniałem.

Co w tym złego, że zapomniałem hasła? Otóż to, że hasła nie da się przypomnieć ani zresetować. W dodatku nie mogę zarejestrować się ponownie pod innym loginem i innym emailem, ponieważ mój PESEL jest już w bazie i formularz jest odrzucany.

Korespondowałem na oficjalny email administratora serwisu który powiedział mi, że również nie może mi przypomnieć ani zresetować hasła – nie ma takiej możliwości.

Jaja jak berety. Nie jestem odosobniony. Jeden z moich znajomych jest w identycznej sytuacji.

Sprawa jest dość śmieszna.

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Luty 4, 2012 o 12:56

W tym wypadku opcją szybszą będzie podpisanie wszystkiego w wersji papierowej – nie wykluczam, że prędzej czy później MS rozszerzy system, ale odzyskanie/reset hasła, może potrwać o wiele dłużej niż standardowa rejestracja sp. z o.o.

Niemniej współczuję :/

Odpowiedz

Łukasz Mróz Luty 7, 2012 o 20:30

Przygody z S24:
1. Klient (cudziemiec) próbował się zarejestrować, albowiem posiada numer PESEL. System wypluł „niezgodność nazwiska z numerem systemu identyfikacji PESEL” i pomimo wielokrotnych prób nie udało się go zarejestrować.
2. Klientka, zapomniała loginu, i nikt w MS nie potrafił wyjaśnić, co z tym zrobić, choć rozporządzenie wyraźnie mówi, iż profil użytkownika z systemu można także usunąć.
3. Złożyłem wniosek w S24 i przy dokonywaniu płatności wyrzuciło mnie na stronę startową. Złożyłem wniosek i opłaciłem ponownie, tym razem wyskoczył komunikat, że wszystko ok. Ciekawe, czy zarejestrują dwie takie same spółki? Okaże się za 24 godziny:)

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Luty 7, 2012 o 20:52

@Łukasz: Ja muszę przyznać, że jeszcze nie dostałem „wiążącego” zlecenia na S24, wiele pytań, jedno pół-wiążące (oczekuje na akceptację) – jednak moi klienci preferują konserwatywną procedurę papierową i w sumie się nie dziwię, tam mają (i ja mam) wszystko pod kontrolą.

Przy okazji Łukaszu, czy rozważałeś może skargę do ETS w przypadku swojego cudzoziemskiego klienta? Jeżeli nie masz ochoty, czasu to ja chętnie i zupełnie pro bono napiszę takową…

Odpowiedz

Jerry Luty 8, 2012 o 16:08

Drogi autorze bloga. Akurat we Wrocławiu to chyba wszystkie spółki takie zarejestrowali. Nawet mogłeś w rzepie poczytać wywiad z człowiekiem, który tam spółkę zarejestrował i był zadowolony. Sam parę postów wcześniej wypowiadałeś się dobrze o intuicyjności strony. Chyba w tej sytuacji powinieneś równiez usunąć równiez film wychwalajacy. najwyższy czas być konsekwentnym. A co do wspomnianego sędziego – byłem obecny na prezentacji gdzie wytykał błędy jakich nawet jeszcze nie dostrzegłeś. Pakowanie więc kogoś z jednego zdania które raczej dotyczy intuicyjności formularzy (raczej są intuicyjne – można się pewnych rzeczy czepiać, coś można zrobić lepiej ale większość sobie radzi) jest chyba jednak nadużyciem.

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Luty 8, 2012 o 18:50

Drogi Jerry 🙂

Dzięki za komentarz, odniosłem wrażenie, że wywołał w Tobie emocje, to z jednej strony dobrze, bo o to mi chodzi, aby wpisy czasem poruszały, ale z drugiej strony źle, bo dałeś moim zdaniem im upust w trochę niewłaściwy sposób.

A więc po kolei 🙂 Jeżeli rzeczywiście we Wrocławiu rejestrują spółki nie zważając na błędy systemu to chwała im za to, przyznam jednak, że nie mam żadnych danych na ten temat i jakbyś był uprzejmy podać jakieś źródło to byłbym wdzięczny.

Gdybyś był uprzejmy przytoczyć całe moje zdanie z jednego z wpisów to przeczytałbyś, że system wydaje mi się intuicyjny. Wydaje się, czyli niekoniecznie taki jest dla każdego. Ja jestem prawnikiem i obcuję na co dzień z kwestiami dot. spółki z o.o. – rejestrujący te spółki przedsiębiorcy już niekoniecznie i ich perspektywa może być inna. Chociaż zdanie o jego intuicyjności dla mnie podtrzymuję.

Uważam też, że dosyć konsekwentnie piszę o systemie. Nie ma też na blogu żadnego filmu, który by go wychwalał, jest film, który opisuje procedurę – bądź łaskaw zauważyć, że data filmu jest sprzed 1 stycznia 2012 r. – co oznacza, że nie mogłem wytykać błędów procedury, która jeszcze nie działała.

Natomiast kompletnie nie rozumiem już argumentu (i tu mam wrażenie poniosło Cię trochę bo chciałeś mi chyba „przygrzać” 🙂 argumentem personalnym) dotyczącego tego, że sędzia, o którym piszę wytknął błędy, których ja nie widziałem na oczy. Otóż widzisz, nie jest moją ambicją ściganie się z kimkolwiek w wyszukiwaniu błędów. Nie uderzam też w żaden sposób personalnie w pana sędziego, nie mam powodów się z nim ścigać.

Fajnie by było jakbyś napisał też coś ciekawego na temat tych błędów, z pewnością są jeszcze takie, których nie opisałem.

Odbieram Twój ton wypowiedzi jako zaczepny, a nawet z nutką agresji. Życzyłbym też sobie, że jeżeli krytykujesz moje wypowiedzi to żebyś krytykował te wypowiedzi właśnie, a nie mnie i dyskutował merytorycznie (jak inni moi szacowni adwersarze w wielu innych dyskusjach na tym blogu).

Odpowiedz

Jacek Luty 10, 2012 o 13:54

Wypełnienie s24 jest banalnie proste. Najlepiej działa przyjmowanie płatności. Rozpatrzenie wniosku w 24 godziny. Pozostaje tylko mały problem – strata połowy wpłaconych pieniędzy i czasu, bo i tak sąd oddala wniosek z powodu jakichś tam braków. Składałem s24 w Katowicach. Wniosek oddalono niejako z automatu. Katastrofa. Totalna porażka Ministerstwa. Ciekawe czy ktoś poniesie konsekwencje za ten bubel? Osobiście system polecam jedynie spragnionym adrenaliny.

Odpowiedz

caveman Lipiec 31, 2012 o 09:50

Dzien dobry,
Czy te problemy z systemem S24 nadal wystepuja?
pytam bo powyzsze posty sa z lutego a mamy juz za chwile sierpien – moze zdazyli wprowadzic poprawki?

Odpowiedz

Błażej Sarzalski | Zakazana reklama Lipiec 31, 2012 o 10:03

Proszę uważnie czytać bloga – większość problemów jest już historią 🙂

Odpowiedz

Anuluj

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: