Standardowa rejestracja, jakich wiele…

Błażej Sarzalski        04 lutego 2012        Komentarze (8)

Był zimowy, mroźny poranek. Gdy wychodziłem z domu lód chrzęścił pod stopami, a każdy oddech wysyłał w powietrze kłęby pary. Świat powoli się budził, skąpany w ostrych, oślepiających płomieniach zimowego słońca.

Umówiłem się z moimi klientami pod lokalną kancelarią notarialną. Choć istnieje świetna platforma e-rejestracji spółek to jednak część klientów zawsze woli garnitur „na miarę” – ja jestem od tego by im coś takiego zapewnić. To miało być zawarcie umowy spółki.

Nic nie zapowiadało, że teraz będzie jakoś inaczej. Fakt, ostatnie zmiany w przepisach wprowadzały pewne zmiany w zakresie rejestracji spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, nie oczekiwałem jednak, że będzie to jakaś istotna nowa jakość. Wręcz przeciwnie, doświadczenie podpowiadało mi, że będzie jak zwykle.

Odczytanie przygotowanej przeze mnie umowy zabrało trochę czasu. Miałem wrażenie, że jeden ze wspólników usypia na siedząco. Kto normalny rozpoczyna czynności notarialne o 7.00 rano? Drugiemu ze wspólników jednak zależało na czasie. Chciał jeszcze tego samego dnia rozpocząć działalność. Gdy umawiałem ich do kancelarii, notariusz wzruszył tylko ramionami i rzekł: „Nasz klient, nasz Pan”.

Odczytywanie aktu powoli miało się ku końcowi. Te wszystkie formułki, sam je może znasz: odczytano, przyjęto, podpisano. Na koniec notariusz rzekł: Notariusz stwierdził, że niniejsza umowa zgodna jest z przepisami prawa co do formy i treści. Rejent kliknął myszką na ekranie swojego komputera. Wydano wypis umowy. Notariusz pogratulował nowym wspólnikom i życzył im wszystkiego dobrego na nowej drodze życia przedsiębiorców. I na tym koniec.

Już po pięciu minutach najważniejsze dane spółki: firma, siedziba i adres (podany według oświadczenia wspólników) oraz nadany automatycznie przez system numer NIP – będący jednocześnie numerem rejestrowym wraz z danymi dotyczącymi kapitału i wspólników, zostały ujawnione na internetowej platformie Ministerstwa Sprawiedliwości – urzędowym rejestrze przedsiębiorców.

Nic się nie popsuło, nic nie zadziałało źle. Standardowa rejestracja, jakich wiele. Nic co mogłoby spędzać sen z powiek.

Niestety, wtedy się właśnie obudziłem.

{ 8 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

dr Dariusz Bucior | Prawo dystrybucji Luty 4, 2012 o 11:53

Wygląda jak początek powieści… :)

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Luty 4, 2012 o 12:54

Powiedzmy, że to jest wstęp do opowieści o tym jak wyobrażam sobie system rejestracji spółek w Polsce :)

Odpowiedz

Paweł Sikora Luty 4, 2012 o 13:12

Haha, dobre. A już myślałem, że zrobiłeś na swoim terenie porządek z tym całym e-towarzystwem 😉

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Luty 4, 2012 o 18:57

No wiesz co, taki zamach na wymiar sprawiedliwości. Żeby notariusz decydował o rejestracji spółki zamiast referendarza. Zgroza! 😉

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Luty 5, 2012 o 13:09

Tak Pawle, moja senna podświadomość płata mi figle i namawia do zamachu na wymiar sprawiedliwości :)

Odpowiedz

Łukasz Zamojski Luty 5, 2012 o 21:13

Notariusz tak, ale tylko jako pośrednik podobnie jak w księgach wieczystych i tak jak w Niemczech. Kiedyś ceniony profesor Kazimierz Korzan napisał znamienne słowa entuzjastom przekazania rejestracji spółek w ręce notariuszy – „ten argument nie błyszczy nowością tak już było w przypadku PBN-ów i się nie sprawdziło”. Ale zasadniczo kierunek dobry – notariusz powinien załatwić w pełni nieszczęsne „jedno okienko” przynajmniej poświadczyć podpisy pod wzorcową umową spółki, jednocześnie odebrać wzory podpisów i przesłać wniosek do sądu rejestrowego a i na dodatek założyć konto bankowe dla spółki. Wtedy wszystkie obowiązki rejestrowe zostaną wypełnione od razu i spółka po 24 godzinach może faktycznie rozpocząć działalność. Jednoczesnie nie będzie żadnych problemów z Peselami bo takie zabezpieczenie nie będzie już potrzebne skoro notariusz poświadczy tożsamość założycieli i członków organów spółki.

Odpowiedz

Katarzyna - Temida Jest Kobietą Luty 6, 2012 o 17:17

Nie wiedziałam, że jesteś takim dobrym bajkopisarzem Błażeju 😉

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Luty 6, 2012 o 17:32

@Katarzyna: kiedyś pisałem powieść, niestety zginęła ona w czeluściach awarii twardego dysku… :) Nie jestem zresztą jedynym prawnikiem, który pisuje – jeden z członków Prezydium OIRP Katowice w latach osiemdziesiątych wydał dwie świetne książki kryminalne :)

@Łukasz: pozwól, że podejmę dyskusję z Twoim postem ale pod kolejnym wpisem, będzie mniej bajkowo, a bardziej merytorycznie :) Teraz chciałem tylko zasygnalizować w taki zawoalowany sposób, co myślę na temat tego jak ten system powinien wg mnie funkcjonować :)

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: