Spółki widma

Błażej Sarzalski        15 kwietnia 2012        5 komentarzy

Znacie historię Mary Celeste? 

Mary Celeste to brygantyna, która należała do armatora z Nowej Szkocji. W listopadzie 1872 roku statek wyszedł z portu w Nowym Jorku i miał płynąć do Genui z cennym ładunkiem ponad tysiące siedmiuset beczek spirytusu. Z początkiem grudnia statek został dostrzeżony około 400 mil morskich od Gibraltaru, statek płynął już bez załogi pierwotnie liczącej 8 osób.

Załoga statku Dei Gratia, która zauważyła dryfujący statek-widmo z częściowo uszkodzonymi żaglami stwierdziła, iż wszystko znajduje się w niemal idealnym porządku, brakuje tylko szalupy ratunkowej, ręcznych przyrządów pomiarowych i załogi. Po odprowadzeniu do Gibraltaru Mary Celeste została poddana szczegółowym oględzinom. Nie udało się jednak ustalić przyczyn zniknięcia załogi. Podczas rozładunku towaru w Genui stwierdzono, że 9 beczek jest pustych. Do dziś wydarzenie jest jedną z największych zagadek marynistyki.

Możesz zastanawiać się, dlaczego piszę o statkach widmach na blogu dotyczącym spółek? 🙂 Otóż gdy czytałem tą historię to skojarzyła mi się ona ze 170 tysiącami spółek, które figurują w dawnym rejestrze handlowym, a które nie zostały przerejestrowane do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego. Spółki – widma.

Liczba porażająca, biorąc pod uwagę, że jest to mniej więcej 1/4 liczby spółek aktualnie wpisanych do KRS. Ostatnio dostałem interesujące zlecenie dotyczące zlikwidowania spółki, która faktycznie nie działa od 1992 roku. Podobnie jak Mary Celeste, porzucona przez większość wspólników, z kadłubowym zarządem, bez majątku i z ciągnącymi się sprawami.

Wbrew pozorom nie jest łatwo formalnie zlikwidować taką spółkę. Jedną z pierwszych czynności (po znalezieniu wspólników i formalnym zwołaniu zgromadzenia wspólników), jaką trzeba dokonać jest bowiem jej rejestracja w rejestrze przedsiębiorców KRS. Nieźle, co? 🙂

{ 5 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

robert Kwiecień 15, 2012 o 19:27

Jeśli weźmiemy pod uwagę zawartość beczek to zniknięcie załogi nie wydaje sie aż takie tajemnicze 🙂

Przynajmniej nie tak jak zniknięcie innej spółki po ktorej, jak sie okazalo na początku bieżącego wieku, ślad w sądzie rejestrowym ( rhb) zaginął w latach 80 po przeniesieniu siedziby że śląska do warszawy.

Po poszukiwaniach zakrojonych na niewiele mniejsza skale niż wraki titanica okazało sie że dokumenty spółki przelezaly sobie nie niepokojone prawie 20 lat na jednym z sądowych parapetow :))

Odpowiedz

Lech Kwiecień 15, 2012 o 20:17

Spółek-widm nie trzeba szukać aż w rhb, wystarczy przejrzeć KRS sprzed kilku lat 🙂

Odpowiedz

Pjaj Kwiecień 16, 2012 o 09:00

Poczekaj do końca przyszłego roku, a spółka sama zniknie z rejestru 🙂

Odpowiedz

Rafał Chmielewki | e-Marketing Prawniczy Kwiecień 16, 2012 o 09:11

Dla mnie to jasne, dlaczego załoga zniknęła: kto choć trochę łyknął żagli wie, że każda jednostka radzi sobie lepiej bez ludzi w trudnych warunkach, aniżeli z nimi na pokładzie 😉

Marynarze mając świadomość wartości ładunku, woleli poświęcić swoje marne żywota dla zawartości beczek i podczas sztormu najpewniej ofiarnie opuścili pokład. Dzięki czemu statek ocalał.

A dlaczego tylko dziewięć beczek było pustych?

No to tego to już nie wiem 😉 Może któryś z marynarzy nie potrafił się pohamować, bo gdyby to dotyczyło wszystkich, to na pokładzie nie znaleziono by pełnej beczki. Wszak 700 beczek spirytusu na kilkudziesięciu chłopa w morzu, z dala od domów i z miernym jedzeniem cooka, szczurami i smrodem z zęzy, to nie jest jakieś tam nie-wiadomo-co. 😉

Rafał

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Kwiecień 16, 2012 o 10:45

@Robert: Twoja historia mówi nam wiele o polskim sądownictwie 😉

@Lech: Fakt, ale te z RHB są bardziej tajemnicze 🙂

@Pjaj: No, ale brak spółki w rejestrze, a jej likwidacja to jednak dwa przenikające się, acz nie tożsame tematy. Z tych kreatywnych sposobów to myślałem raczej o zawiadomieniu sądu rejestrowego o nie dopełnieniu przez spółkę obowiązków dostosowawczych i wniosku o orzeczenie jej rozwiązania po wcześniejszym wezwaniu do dostosowania uregulowań spółkowych do Kodeksu spółek handlowych.

@Rafał: Wiedziałem, że trafię w Twoje żeglarskie zainteresowania, ale nie wiedziałem, że w detektywa też się bawisz 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: