Jak odpowiadają właściciele spółki?

Błażej Sarzalski        22 sierpnia 2012        8 komentarzy

Wszędzie trąbią o Amber Gold i to czasami trąbią… głupoty.

O, przykładowo tutaj, na stronach Wyborczej.biz mogę przeczytać, że:

Jeżeli majątku spółki nie wystarczy na zaspokojenie roszczeń, to wtedy również członkowie zarządu odpowiadają swoim majątkiem, a właściciele niebędący większościowymi udziałowcami spółki – do wysokości udziałów – powiedział karnista prof. Piotr Kruszyński.

Dobrze, że podkreślili, że profesor jest karnistą (w ogóle to skąd pomysł na to, żeby pytać karnistów a nie specjalistów prawa spółek?). Nie wiem czyja to wina, ale ta wypowiedź mogła być zupełnie inaczej skonstruowana, wtedy byłaby bardziej logiczna i nie wprowadzałaby w błąd. Bo co wynika z tego tekstu powyżej? Ano to, że jeżeli w majątku spółki nie wystarcza pieniędzy na zaspokojenie roszczeń to członkowie zarządu odpowiadają swoim majątkiem (zawsze i bezwarunkowo), a nadto właściciele niebędący większościowymi udziałowcami spółki odpowiadają kwotami pieniężnymi sięgającymi wartości ich udziałów.

Jednym słowem: nieprawda.

Właściciele spółki (udziałowcy) nie odpowiadają wcale za jej zobowiązania i to niezależnie od tego czy są mniejszościowi, większościowi, czy działają na zasadach pół na pół.

Członkowie zarządu odpowiadają tylko wtedy gdy okaże się w procesie przeciwko nim, że nie dochowali podstawowego aktu staranności, jakim jest złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości w dwutygodniowym terminie od czasu zaktualizowania się przesłanek do ogłoszenia upadłości (o tym więcej w moim video o korporacyjnym kokonie), a nadto gdy wykaże się bezskuteczność egzekucji wobec spółki. Niby proste, ale nie zawsze…

Jedyną prawdą jest to, że w sposób pierwszorzędny za zobowiązania odpowiada sama spółka swoim całym majątkiem (a nie tak, jak wielu uważa kapitałem zakładowym).

Wiem, że praca dziennikarza jest trudna i czasem trzeba używać uproszczeń (ba, sam pisząc tego bloga ich używam, nie da się każdego niuansu w krótkim tekście zawrzeć), ale nie wypaczajmy zupełnie rzeczywistości, nawet tej prawnej 🙂

{ 8 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Paweł Sikora Sierpień 22, 2012 o 14:13

nie ma to jak prawnokarne autorytety 😉

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Sierpień 22, 2012 o 14:17

Tak, zaraz po nim mamy profesora Ćwiąkalskiego 🙂

Odpowiedz

Markowski Sierpień 22, 2012 o 14:26

a Hołdys już się wypowiadał w tej sprawie?

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Sierpień 22, 2012 o 14:36

@Markowski: Chyba nie, ale jeszcze kilka „dyżurnych autorytetów” w kolejce zostało 🙂

Odpowiedz

Katarzyna - Temida Jest Kobietą Sierpień 22, 2012 o 17:32

A nie, ja wolę żeby w tej sprawie wypowiadał się były minister prof. Ćwiąkalski, niż …. minister obecny.

Odpowiedz

Paweł Judek | blog o prawie transportowym Sierpień 22, 2012 o 23:00

Akurat Ćwiąkalskiemu nic tu zarzucić nie można – jego wypowiedź jest zgodna z prawdą. A co do Kruszyńskiego, to po jego akcjach z Widackim i próbami wrobienia go w przestępstwa, trudno mówić o nim jako o jakimkolwiek autorytecie. Ale i tym razem, znając życie, dziennikarz przeinaczył słowa, albo nie dopisał końcówki, że ta odpowiedzialność jest w granicach już wpłaconych środków, bo uznał to za mało ważne.

Odpowiedz

Angelika Sierpień 23, 2012 o 14:36

Świetne podsumowanie!
Widziałam ten artykuł i byłam w szoku… słuchaj moze ty powinnieneś napisać o tym na łamach wyborczej.biz i odnieść się do twierdzeń tak szanowanego w Warszawce profesora… 🙂

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Sierpień 23, 2012 o 14:42

Ja z przyjemnością bym to tam sprostował, ale mam pewien absmak po przeczytaniu tego…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: