Tajna strategia uniknięcia odpowiedzialności, czyli sp. z o.o. sp. k. w trochę innej wersji

Błażej Sarzalski        08 sierpnia 2016        4 komentarze

Polskę zalewają spółki z ograniczoną odpowiedzialnością spółki komandytowe. Powstaje ich coraz więcej i trudno się dziwić. Spółka z o.o. spółka komandytowa to aktualnie najbardziej optymalna i najbezpieczniejsza forma prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce (a po zmianach w prawie upadłościowym jeszcze bardziej bezpieczna).

Dla krótkiego przypomnienia: spółka z o.o. komandytowa to innymi słowy spółka komandytowa, w której wspólnikiem odpowiedzialnym za całość zobowiązań spółki jest komplementariusz – spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, a wspólnikami nie ponoszącymi odpowiedzialności są zwykle osoby fizyczne.

Atrakcyjność tej struktury wynika z trzech faktów:

  • rozciągnięcia drogi dochodzenia roszczeń od osób fizycznych w czasie (pozew przeciwko spółce komandytowej, spółce z o.o., a dopiero na samym końcu przeciwko osobie fizycznej – członkowi zarządu spółki z o.o.),
  • możliwości łatwego uchwycenia przez członka zarządu spółki z o.o. zarządzającej takim wehikułem momentu niewypłacalności spółki z o.o. a tym samym złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości w ustawowym terminie (aktualnie wynosi on 30 dni!)
  • zachowanie transparentności podatkowej tego typu spółki – co oznacza, że nie musimy myśleć o wyprowadzaniu pieniędzy ze spółki – tak jak to ma miejsce w spółce z o.o.

Jest to więc strategia utworzenia działalności gospodarczej, którą polecam ze względu na korzyści podatkowe oraz minimalizację odpowiedzialności osób fizycznych. Na tym jednak nie koniec.

Co byś powiedział/a gdyby przeglądając dane rejestrowe spółki o pięknie brzmiącej firmie ABC Inwestycje Sp. z o.o. Spółka komandytowa albo XYZ Roboty Budowlane S.A. Spółka komandytowa znalazł/a dane rejestrowe spółki komandytowej, ale nie sposób byłoby znaleźć danych spółek ABC Inwestycje Sp. z o.o. albo XYZ Roboty Budowlane S.A.?  Czy jest to możliwe aby takich danych nie było w rejestrze przedsiębiorców?

I tak i nie. Co prawda nie widziałem jeszcze wielu takich prób, ale to tylko kwestia czasu aż one się pojawią. Niektóre obce jurysdykcje pozwalają bowiem utworzyć spółkę typu international business company (międzynarodowa spółka biznesowa), której nazwa może zawierać wyrażenia w dowolnym języku świata, także w polskim. Możemy mieć więc ABC Inwestycje Sp. z o.o. z siedzibą w Panamie, idealną pod polską spółkę komandytową.

Potencjalny raj dla oszustów, chcących uśpić polskich kontrahentów ładną nazwą albo świetna strategia dla ochrony kapitału osobistego przed odpowiedzialnością osoby fizycznej w ryzykownym biznesie przy jednoczesnym wzbudzaniu zaufania u krajowych przedsiębiorców. Chcesz wiedzieć więcej? 🙂

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

R Sierpień 10, 2016 o 12:47

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2016-08-09/zarzuty-dla-osoby-ze-spolki-w-gdanskim-parku-naukowo-technologicznym/

Bałbym się podpisać umowę z taką spółką. Złą prasę mają ostatnio te zagraniczne spółki w rajach podatkowych:

„Firmy w rajach podatkowych Według śledczych, Wojciech K. przedłożył podrobione i poświadczające nieprawdę dokumenty o istotnym znaczeniu dla uzyskania milionowych dotacji, wystawione rzekomo przez jedną ze spółek z siedzibą w tzw. raju podatkowym w amerykańskim Delaware.”.

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Sierpień 29, 2016 o 08:36

Zwykle jest tak, że klienci nawet nie wiedzą, że podpisują umowę ze spółką zagraniczną. Gdyby byli sami wyedukowani i świadomi klienci to prawdopodobnie nie byłoby afer w stylu Amber Gold czy inwestowania w prowadzone w różnych jurysdykcjach offshore piramidy finansowe.

Odpowiedz

Anna Loch Sierpień 19, 2016 o 12:43

Kolega z góry ma rację. Coś tu śmierdzi…

Odpowiedz

Błażej Sarzalski Sierpień 29, 2016 o 08:37

Co takiego?

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: