Przekształcenie działalności w spółkę z o.o. komandytową

Błażej Sarzalski        30 listopada 2017        3 komentarze

Dzisiaj kilka moich wynurzeń na temat przekształcenia jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę komandytową. Możesz dziwić się, dlaczego piszę o tym na blogu dotyczącym spółki z o.o., pozwól więc, że płynnie przejdę do tematu, a zaraz zrozumiesz, gdzie w tej całej układance pojawia się spółka z o.o.

Zacząć muszę od tego, że w Kodeksie spółek handlowych, próżno szukać procedury przekształcenia jdg w spółkę komandytową, ba, nie da się przekształcić działalności także w spółkę jawną, ani żadną inną spółkę osobową. Ustawodawca przewidział tylko, że możemy przekształcić jednoosobową działalność w spółkę z o.o. dlatego właśnie, aby doprowadzić do skutecznego przekształcenia (czyli przejścia praw i obowiązków przedsiębiorcy) na spółkę komandytową musimy zrobić serię przekształceń, tak jak na obrazku poniżej.

(Sugeruję kliknąć dla powiększenia)

Zaczynamy od przekształcenia działalności w spółkę z o.o., następnie, wprowadzamy do nowo powstałej, w wyniku przekształcenia, spółki z o.o. dodatkowego wspólnika, w postaci utworzonej na potrzeby przekształcenia kolejnej spółki z o.o. (ach, wszędzie spółki z o.o.!).  Ponieważ spółka komandytowa nie może być jednoosobowa (wymaga co najmniej dwóch wspólników) to dzięki temu ruchowi otrzymujemy strukturę, którą możemy dalej przekształcić.

Proste? 🙂

Niekoniecznie, bo cała procedura może trwać kilka miesięcy, ale na pewno opłacalne – bo dzięki temu, zachowując możliwość stosowania podatku dochodowego od osób fizycznych (w większości zysk spółki komandytowej alokowany jest na wspólnika będącego osobą fizyczną), zyskujemy także dosyć szczelny kokon (co to jest kokon korporacyjny?), dzięki któremu obniżamy ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej dla majątku osobistego przedsiębiorcy.

Podatek od wkładów pieniężnych do spółki z o.o.

Błażej Sarzalski        14 listopada 2017        Komentarze (0)

Od zeszłego roku obowiązują dosyć rygorystyczne zasady dotyczące ustalania wartości wkładów niepieniężnych na potrzeby obliczenia podatku z tytułu objęcia udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w zamian za tego typu wkłady (czym jest wkład niepieniężny?), tym razem jednak z parlamentu poszła bomba.

W zeszłym tygodniu Senat bez poprawek przegłosował nowelizację ustaw o podatkach dochodowych oraz ryczałcie od przychodów ewidencjonowanych, co oznacza, że nie wróci ona do Sejmu i nie będzie można jej poprawić, idzie ona od razu na biurko Prezydenta RP. Gazety i doradcy podatkowi alarmują.

Dlaczego jednak  należałoby ją poprawić?

Kontrowersyjny podatek od wkładów pieniężnych

Eksperci twierdzą, że ustawa przewiduje opodatkowanie podatkiem dochodowym od osób prawnych wszelkich wkładów do spółek kapitałowych – nie tylko, jak dziś, niepieniężnych (czyli np. w postaci nieruchomości, maszyn i urządzeń, akcji i udziałów), ale i pieniężnych. I to wnoszonych zarówno do spółek dopiero tworzonych, jak i już istniejących.

Wpadka, czy celowe zagranie Fiskus Teamu?

Chyba jednak wpadka. Na ołtarzu „dobrej zmiany” złożono już wiele zasad, a zasada przyzwoitej legislacji padła pierwsza (o ile kiedykolwiek obowiązywała). Wiele jednak wskazuje, że nie jest to przemyślane działanie, a babol legislacyjny, zmiana nie ma bowiem charakteru systemowego (nie dotyczy podatników podatku PIT) i wygląda po prostu tak, jakby z dotychczasowej treści art. 12 ust. 1 pkt 7 ustawy o CIT usunięto nieco za dużo. Samo Ministerstwo twierdziło, że zmiana ma charakter tylko redakcyjny.

Jak doszło do tego babola?

Dotychczasowa treść art. 12 ust. 1 pkt 7 wskazuje, że przychodem jest:

 wartość wkładu określona w statucie lub umowie spółki, a w razie ich braku wartość wkładu określona w innym dokumencie o podobnym charakterze – w przypadku wniesienia do spółki albo do spółdzielni wkładu niepieniężnego w innej postaci niż przedsiębiorstwo lub jego zorganizowana część; jeżeli jednak wartość ta jest niższa od wartości rynkowej tego wkładu albo wartość wkładu nie została określona w statucie, umowie albo innym dokumencie o podobnym charakterze, przychodem jest wartość rynkowa takiego wkładu określona na dzień przeniesienia własności przedmiotu wkładu niepieniężnego; przepis art. 14 ust. 2 stosuje się odpowiednio;

Po zmianie przepis ten będzie brzmiał:

wartość wkładu określona w statucie lub umowie spółki, a w razie ich braku wartość wkładu określona w innym dokumencie o podobnym charakterze; jeżeli jednak wartość ta jest niższa od wartości rynkowej tego wkładu albo wartość wkładu nie została określona w statucie, umowie albo innym dokumencie o podobnym charakterze, przychodem jest wartość rynkowa takiego wkładu określona na dzień przeniesienia własności przedmiotu wkładu niepieniężnego; przepis art. 14 ust. 2 stosuje się odpowiednio;

Usunięto więc część przepisu, która zawężała pojęcie przychodu tylko do specyficznych sytuacji wnoszenia wkładów niepieniężnych innych niż przedsiębiorstwa lub ich zorganizowane części.

Polacy nic się nie stało?

Czy jednak na pewno ustawa powinna tak być interpretowana jak alarmują eksperci z Gazety Prawnej, skoro nadal w przepisie (na końcu) mowa jest jednak o wkładzie niepieniężnym? Wydaje mi się, że systemowa i funkcjonalna wykładnia ustawy, wsparta też (koślawą) treścią nowego art. 12 ust. 1 pkt 7 jednak nie pozwala na stanowcze twierdzenie, że podatkiem CIT objęte będą wkłady pieniężne.

Polecam jednak fiskusowi wyjaśnienie tych wątpliwości, dla dobra nas wszystkich.

Osoby fizyczne natomiast mogą spać spokojnie. Ta sama ustawa nie wprowadza takiej zmiany do ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.

P.S. O podobnych kwestiach podatkowych, które nurtują prawników poczytać możecie także na blogu podatkowym Moniki Markisz.

Firma spółki z o.o.

Błażej Sarzalski        03 listopada 2017        7 komentarzy

Często spotykanym problemem, jakiego doświadczają moi klienci, jest odpowiedni dobór firmy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. W potocznym rozumieniu słowa „firma”, utożsamiane jest ono ze spółką, jako podmiotem gospodarczym, co wynika przede wszystkim z zaszłości historycznych. Tymczasem firma spółki z o.o. to nic innego, jak jej unikalna nazwa.

Jak dobrać odpowiednią nazwę dla spółki?

No zaczynamy od numerologii (to nie do końca żart, niektórzy klienci traktują to śmiertelnie poważnie). Dla mniej przesądnych polecam lekturę Kodeksu cywilnego oraz Kodeksu spółek handlowych.

Jeżeli idzie o firmę spółki z o.o. to obowiązkowym elementem jest określenie formy prawnej (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością), które może być podane w skrócie (sp. z o.o. albo spółka z o.o.), a ponadto może wskazywać na przedmiot działalności, siedzibę tej osoby oraz inne określenia dowolnie obrane.

Firma spółki może też zawierać nazwisko osoby fizycznej.

Co jednak najbardziej istotne, przy wyborze firmy, musimy kierować się dwiema uniwersalnymi zasadami:

  • firma przedsiębiorcy powinna się odróżniać dostatecznie od firm innych przedsiębiorców prowadzących działalność na tym samym rynku,
  • firma nie może wprowadzać w błąd, w szczególności co do osoby przedsiębiorcy, przedmiotu działalności przedsiębiorcy, miejsca działalności, źródeł zaopatrzenia.

Oczywiście napisano co najmniej kilka monografii na temat tzw. prawa firmowego, natomiast zdroworozsądkowa zasada, jest następująca: jeżeli nie jesteś pewien/pewna, czy planowana nazwa spółki z o.o. będzie kolidowała z innymi nazwami, zrób wśród znajomych (najlepiej „branżowych” znajomych) ankietę (albo samodzielnie, obiektywnie, odpowiedz sobie), pytając:

  1. Czy nazwa firmy jest adekwatna do biznesu, jaki będę prowadzić?
  2. Czy na rynku produktów (usług), które chcę sprzedawać są inne firmy o tej samej lub podobnej nazwie? Czy są to firmy znane powszechnie albo w danej branży?
  3. Czy nazwa nie wprowadza w błąd co do źródeł zaopatrzenia lub miejsca działalności?
  4. Czy firma nie podszywa się pod autorytet znanej firmy z innej branży?

Oprócz zasad uniwersalnych, w doborze firmy, obowiązują także zasady szczególne. Istnieje katalog słów, które w pewnych kontekstach nie mogą być wykorzystywane w firmie spółki z o.o.

Jakich słów nie używać w nazwie spółki z o.o.?

  • bank (na oznaczenie działalności finansowej i pokrewnej, bo np. bank DNA, czy bank nasienia jak najbardziej),
  • kasa (jw. ale np. kasa biletowa – to mogłoby przejść, gdyby nie zajmowało się działalnością finansową, a np. sprzedażą biletów),
  • towarzystwo ubezpieczeń, towarzystwo ubezpieczeń i reasekuracji,
  • organizacja odzysku,

ww. lista nie jest kompletna.

Złe dobranie nazwy spółki wydłuża postępowanie rejestrowe, ale też może skutkować odpowiedzialnością odszkodowawczą, a nawet karną, z tytułu czynu nieuczciwej konkurencji.

Obowiązki wspólnika spółki z o.o.

Błażej Sarzalski        25 września 2017        Komentarze (0)

Do zredagowania dzisiejszego wpisu o obowiązkach wspólnika sp. z o.o. natchnęło mnie zapytanie, jakie dostałem w ten weekend na skrzynkę od jednego z czytelników:

Wiem, że sposobem na uniknięcie ZUSu jest spółka wieloosobowa. Wystarczy obdarzyć kogokolwiek jednym udziałem. Załóżmy natomiast, że kapitał zakładowy (5000zł) właściciel pokrył w 75% natomiast drugi udziałowiec w 25%. Udziałowiec chce mieć jak najmniej styczności ze spółką, a jednak musi spełniać obowiązki takie jak: obowiązek wniesienia wkładu, obowiązek wyrównania brakującej wartości aportu, obowiązek dokonywania dopłat oraz obowiązek dostarczania spółce powtarzających się świadczeń niepieniężnych. Pytanie: jaką usługę mógłby świadczyć wspólnik w ramach świadczeń niepieniężnych, ażeby mu nie ciążyła w codziennym życiu.

Jak wynika z treści pytania czytelnik wie, że dzwony dzwonią, ale w którym kościele to już nie do końca, a że nie pisałem jeszcze o obowiązkach wspólnika sp. z o.o. to chyba czas najwyższy.

Dlaczego czytelnik wie, że dzwony dzwonią?

Ponieważ zdaje sobie sprawę z tego jakimi obowiązkami może być obciążony wspólnik spółki i wymienia je.

Dlaczego nie wie, w którym kościele?

Bo nie wszystkie obowiązki są bezwzględne. Większość z nich ma charakter opcjonalny.

Jedynym bezwzględnym i występującym w każdej spółce obowiązkiem wspólnika jest wniesienie umówionego wkładu do spółki. I na tym jego styczność ze spółką może, ale nie musi się zakończyć. Jeżeli jednak wspólnicy w umowie spółki umówią się na inne obowiązki (ale przecież nie muszą się na nie umawiać, w umowie zawieranej elektronicznie nawet nie ma takiej możliwości!) to wtedy mamy do czynienia z tymi obowiązkami opcjonalnymi, a zaliczamy do nich te najważniejsze:

Każdy z nich omówiłem na blogu, jeżeli jednak masz jakieś pytania, zawsze możesz skorzystać z zakładki kontakt.

Czy wniesienie oprogramowania aportem do spółki wymaga odrębnej umowy?

Błażej Sarzalski        12 września 2017        Komentarze (0)

Niedawno miałem okazję współpracować z bardzo wymagającym klientem, który w treści umowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością zaplanował wiele rozwiązań, które wymykają się standardom. Jednym z nich było wniesienie tytułem wkładu autorskich praw majątkowych do oprogramowania (o skutkach podatkowych wnoszenia programu komputerowego do spółki przeczytasz TUTAJ).

Dziś klient zasygnalizował, że notariusz odmówił sporządzenia umowy, powołując się na to, że:

„Do przekazania praw autorskich jest potrzebna oddzielna umowa między spółką a autorami aplikacji.”

Naprawdę?

W Polsce obowiązuje zasada podwójnego skutku czynności prawnych, to znaczy, że samo zobowiązanie do przeniesienia prawa autorskiego (art. 64 prawa autorskiego) powoduje skutek w postaci przeniesienia tego prawa, który uzależniony od przyjęcia utworu przez drugą stronę przy czym oświadczenie o przyjęciu może mieć dowolną formę, także dorozumianą.

Brak jest podstaw do twierdzenia, że konieczna jest więc w tym przypadku odrębna umowa między spółką a autorami aplikacji.

Szerzej na ten temat w tym ciekawym opracowaniu.