Ostatnio zadzwonił do mnie klient, który zainteresowany był usługą założenia dla niego spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Interesowały go różne sprawy, od tego ile czasu trwa rejestracja spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, przez koszty założenia spółki, na koniec jednak zadał pytanie, na które wielu prawników nie jest przygotowanych.

Wynika to prawdopodobnie z mentalności prawniczej braci, która bardzo niechętnie rozpatruje swoje usługi w kategoriach usług rezultatu, co często rozmija się z podejściem klientów, którzy przecież rezultatów oczekują. Sam przyznam jestem dotknięty tą skazą.

Jakie to pytanie?

Czy daje Pan gwarancję założenia spółki z ograniczoną odpowiedzialnością?

Odpowiedziałem klientowi, przyznam, nieco wymijająco, że gwarancji załatwienia sprawy nie mogę dać, bo usługi prawnicze to usługi oparte o działanie z należytą starannością, najlepszą wiedzą, a rezultat nie zależy ode mnie tylko od sądu rejestrowego, dodałem też nigdy nie zdarzyła mi się w całej mojej karierze prawomocna odmowa rejestracji spółki z o.o.

Co nie znaczy, że nie zdarzyły mi się odmowy nieprawomocne.

Otóż zdarzyły się i w zasadzie nie widzę tutaj powodu do wstydu, zdarzyły się dwa razy.

Pierwszy raz to sytuacja, w której poznański sąd rejestrowy odmówił mi wpisu ze względu na to, że wspólnicy nie wyrobili się w terminie ze zmianą umowy spółki w zakresie jej firmy. Referendarz wyznaczył na to 10 dni, podczas gdy wspólnicy byli cudzoziemcami i ciężko im było się spotkać w Polsce w tak krótkim terminie. Po niedochowaniu terminu otrzymałem postanowienie o odmowie rejestracji spółki, które skutecznie zaskarżyłem. Ciekawe było to, że w dniu wnoszenia wniosku nie było kolizji firm z inną spółką, pojawiła się ona przez to, że w trakcie postępowania rejestrowego ten sam sąd zarejestrował inną spółkę pod tą samą nazwą.

Drugi raz zdarzyło mi się pod koniec zeszłego roku, gdy otrzymałem postanowienie z katowickiego sądu rejestrowego dotyczące odmowy rejestracji z tego powodu, że członek zarządu był osobą karaną. Postanowienie co najmniej przedwczesne i także skutecznie zaskarżone, tym niemniej sąd rozpoznawał skargę na orzeczenie referendarza 6 miesięcy i rozpoznał ją dopiero po tym jak wniosłem skargę na przewlekłość postępowania.

Więcej grzechów nie pamiętam, ale gwarancji że na 100% założę spółkę lub zrobię to w określonym terminie nie daję, bo odnoszę wrażenie, że nie byłbym do końca poważny. Zawsze może się zdarzyć tak, że pomimo że dokładam jak największej staranności w załatwianiu spraw rejestracyjnych, błąd ludzki bądź okoliczności leżące poza moją mocą mogą spowodować komplikacje.


Ostatnie dwa tygodnie stały u mnie w Kancelarii pod znakiem magicznego skrótowca „NIP”.

Z jednej strony bowiem w Uważam Rze ukazał się artykuł pod wiele mówiącym tytułem „Gra w NIP”, w którym redaktor Kotomski odpytuje mnie na okoliczność tego co ja  sądzę w temacie odmawiania nadawania NIP spółkom rejestrowanych w wirtualnych biurach.  A sądzę, delikatnie mówiąc, że urzędnicy skarbowi naginają prawo, w imię źle pojętej walki z nieuczciwymi podatnikami.

Z drugiej strony zaś pojawiło się szereg zleceń od przedsiębiorców dotkniętych tym problemem. Najgorsze jednak jest to, że praktyka urzędów skarbowych w różnych miejscach w Polsce jest nieprzewidywalna, w jednych urzędach skarbowych nie ma problemów z otrzymaniem NIP, a w innych jest.

Do najmniej problematycznych lokalizacji należy Warszawa – podobno urzędnicy mają tam tyle pracy z innymi sprawami, że nikomu nie chce się bawić w odmowy nadawania numeru NIP. Najbardziej problematycznym miastem z jakim dotychczas miałem do czynienia są Katowice, gdzie w praktyce nie nadaje się w ogóle numerów NIP spółkom rejestrowanym w wirtualnych biurach.

Miałem też przyjemność w zeszłym tygodniu rozmawiać z wysoko postawionym urzędnikiem skarbowym, który przyznał, że oni (urząd) praktyki nie będą zmieniać, mimo że znane im są rozbieżne zapatrywania na ten temat. Zaprzeczył on też temu, że są odgórne dyrektywy dotyczące odmawiania nadawania numerów NIP w wirtualnych biurach… Pozostawię to bez komentarza, bo jak sądzę, takie dyrektywy istnieją, argumentacja urzędów jest bardzo często powielana w różnych sprawach.

To co ja mogę od siebie zaproponować wszystkim dotkniętym tym problemem to przeczekanie do października, rząd bohatersko bowiem zwalczy problem, który sam stworzył, wprowadzając zasadę prawdziwego jednego okienka – NIP będzie nadawany automatycznie wraz z KRSem.

Problemy przeniosą się oczywiście na ewidencję VAT…


Dzisiaj wpis gościnny Beaty Marek, właścicielki firmy Cyberlaw.pl, w którym Beata opowie trochę o ochronie danych osobowych. Często otrzymuję pytania dotyczące wdrożenia „wymagań GIODO”, jednak niewielu z Was wie o czym konkretnie myśleć w tym kontekście przy rozpoczynaniu działalności gospodarczej, nie tylko w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Dlatego też oddaję Cię w ręce specjalistki.  Jeżeli będziesz się z nią kontaktował to koniecznie napisz, że poznałeś ją dzięki niniejszemu wpisowi. Oddajmy głos Beacie

Każda firma przetwarza dane osobowe. Nieważne czy jest mała czy duża, czy jest to jednoosobowa działalność czy spółka. Biznes robi się z ludźmi i dla ludzi więc przetwarza się ich dane osobowe. Czym one są? Każdy dużo mówi o ochronie danych osobowych, wiadomo, że są przepisy które regulują sposób ich przetwarzania, a tak naprawdę niewiadomo co trzeba chronić. Czy adres e-mail jest daną osobową? Czy numer telefonu? Czy adres IP sieci? To zależy.

Dane osobowe to wszelkie informacje, które pozwalają na bezpośrednie bądź pośrednie zidentyfikowanie osoby fizycznej (o ile nie wiąże się to z nadmiernymi kosztami, czasem bądź skomplikowaniem działań). Jeżeli na potrzeby świadczenia usługi przetwarzasz dane użytkowników/swoich klientów takie jak: login, adres e-mail, hasło, to adres e-mail będzie daną osobową o ile będzie można powiązać go jednoznacznie z konkretną osobą fizyczną. Przykład: beata.marek@cyberlaw.pl . Jeżeli byłby to e-mail typu biuro @ nazwafirmy.pl to nie można byłoby go uznać za daną osobową.

Jeżeli przetwarzasz takie dane jak: login, adres-email, numer telefonu, to numer telefonu może być informacją pozwalającą na identyfikację osoby, nawet jeżeli jest to telefon służbowy danego pracownika. Wyjątek stanowi jedynie sytuacja gdy jest to ogólnie dostępny telefon do biura bądź danego działu firmy.

Jeżeli przetwarzasz takie dane jak :login,  adres e-mail, numer telefonu, adres IP sieci, to adres IP sieci będzie informacją pozwalającą na identyfikację osoby wyłącznie wtedy gdy jesteś dostawcą usługi sieci, pośrednikiem w jej dostarczaniu bądź wykonujesz czynności zlecone przez te podmioty. W przeciwnym razie nie masz możliwości powiązać go z konkretnym abonentem.

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych i aktami wykonawczymi do tejże ustawy każdy Administrator Danych Osobowych (firma/spółka) jest zobowiązany do:

  • opracowania i wdrożenia Polityki Bezpieczeństwa i Instrukcji Zarządzania Systemem Informatycznym w swojej organizacji
  • wyznaczenia Administratora Bezpieczeństwa Informacji
  • zawarcia w formie pisemnej umów powierzenia przetwarzania danych osobowych
  •  zarejestrowania zbiorów danych osobowych w biurze GIODO (zbiory takie jak np. dane do faktury wyłączone są z obowiązku rejestracji) i czuwanie nad ich aktualizacją w terminie 30 dni od dnia dokonania zmiany (np. zmiany hostingu, na którym przetwarzane są dane użytkowników)

Polityka Bezpieczeństwa i Instrukcja Zarządzania Systemem Informatycznym

W momencie przeprowadzania audytu na potrzeby opracowania Polityki Bezpieczeństwa i Instrukcji Zarządzania Systemem Informatycznym ustala się legitymację prawną, zakres i cele przetwarzania danych oraz bezpieczeństwo fizyczne i teleinformatyczne organizacji. Czynność ta pozwala m.in. wyodrębnić ile zbiorów danych przetwarzanych jest w organizacji oraz jak dane te są zabezpieczane. W przypadku stwierdzenia uchybień wskazywane są rekomendacje. Nie zalecam kupowania gotowych wzorów Polityk bądź ich kopiowania z sieci. Tego typu dokumenty będą nieprzydatne. A ich celem nie jest bycie podkładką pod kontrolę GIODO tylko praktyczne wskazanie informacji na temat firmy i szeregu przyjętych procedur postępowania w celu utrzymania ciągłości działania firmy czyli jej aktywów biznesowych. Jeśli dokumenty te nie są wdrożone w sposób poprawny to jesteś mniej świadomy  potencjalnych zagrożeń i nie wiesz jak zachować się w razie utraty danych, np. na skutek cyberataku. Co więcej, nie wiesz jak dopełnić obowiązków informacyjnych i realizować w sposób poprawny prawa osób, których dane przetwarzasz.

Administrator Bezpieczeństwa Informacji

Spółka jest Administratorem Danych Osobowych czyli odpowiada za środki i cele przetwarzania danych. Zarząd Spółki jest odpowiedzialny za przestrzeganie przepisów dotyczących ochrony danych osobowych. W ramach spółki może być wyznaczony pracownik bądź członek zarządu do sprawowania stanowiska bądź pełnienia funkcji Administratora Bezpieczeństwa Informacji. Osoba ta odpowiedzialna jest za nadzór nad prawidłowym przetwarzaniem danych. Wyznaczenie jej nie powoduje jednak zdjęcia odpowiedzialności z zarządu. Warto zatem wybrać na to stanowisko/do tej funkcji osobę, która posiada wiedzę na temat ochrony danych osobowych. W praktyce najczęściej są to osoby posiadające wiedzę techniczną. W razie ewentualnych wątpliwości natury prawnej mogą się poradzić prawnika. Najlepiej by był to prawnik, który specjalizuje się w tym obszarze.

Zawarcie pisemnej umowy powierzenia

Powierzenie przetwarzania danych ma miejsce wtedy gdy outsourcujemy jakieś procesy poza organizację. Najczęstsze przykłady to: dzierżawa powierzchni serwerowej, wszelkie usługi w chmurze, tradycyjne usługi księgowe, usługi kardowe (HR), usługi sprzątające, usługi ochroniarskie, wsparcie techniczne (serwis/help desk). Dostawca danej usługi jest Przetwarzającym i to z nim Administrator Danych Osobowych jest zobowiązany podpisać umowę. Umowa powierzenia może być częścią pisemnej umowy o świadczenie usługi jednak musi co najmniej określać:

  • kto jest Administratorem Danych Osobowych a kto Przetwarzającym
  • jaki jest zakres i cel przetwarzania danych
  • jakie środki zabezpieczające wdrożył Przetwarzający
  • czy Administrator Danych Osobowych wyraża zgodę na podpowierzenie
  • jaki jest czas trwania umowy (powinien być tożsamy z okresem na jaki zawierana jest umowa o świadczenie usługi)
  • czy świadczenie usługi jest nieodpłatne (może być płatne)
  • co się dzieje z danymi w przypadku rozwiązania umowy

Rejestracja zbiorów

Rejestracja zbiorów to procedura, którą trzeba poprawnie przeprowadzić by móc rozpocząć przetwarzanie danych osobowych. Błędnie wypełnione zgłoszenie zostanie odrzucone. Co więcej, trzeba pamiętać o tym by w terminie 30 dni od dnia zaistnienia zmiany w zbiorze (np. zwiększyliśmy zakres przetwarzanych danych albo zaczęliśmy udostępniać dane innym podmiotom) należy dokonać aktualizacji. Formalizm ten jest zatem żmudny, ale konieczny.

Warto wiedzieć, że trwają obecnie prace nad wdrożeniem jednolitego rozporządzenia unijnego dotyczącego ochrony dancyh osobowych (więcej informacji m.in. na ten temat możesz przeczytać z mojej rozmowy z GIODO) oraz nowelizacją polskiej ustawy o ochronie dancyh osobowych (m.in ma zostać zniesiony obowiązek rejestracji zbiorów jeżeli Administrator Danych Osobowych wyznaczy w firmie Administratora Bezpieczeństwa Informacji i zgłosi jego dane do biura GIODO).

 


Parę dni temu moja znajoma z lat kiedy pracowałem w kancelarii Ślązak, Zapiór i Wspólnicy, Kasia Stabińska napisała na swoim blogu wpis o tym czy prokurent może działać w spółce zamiast zarządu.  Jeżeli chcielibyśmy trochę skrócić i uprościć to byłoby trochę tak, że zakres uprawnień prokurenta i zarządu spotyka się w momencie w którym dotyczą one reprezentacji spółki, a rozjeżdża się w momencie gdy chodzi o zarządzanie jej działalnością.

Gdy spojrzymy na przepisy kodeksu spółek handlowych to widzimy, że zarząd ma dwa główne zakresy kompetencji – po pierwsze ma prowadzić sprawy spółki (to jest zarządzać, decydować o kierunkach rozwoju, zawieranych kontraktach, decydować o ryzykach działalności) oraz reprezentować spółkę wobec osób trzecich (zawierać umowy, składać jednostronne oświadczenia woli i wiedzy).

Prokurent, z istoty samej prokury, która jest przecież szczególnym pełnomocnictwem, wywodzi swoje uprawnienia od zarządu, ale jego uprawnienia dotyczą wyłącznie sfery reprezentacji – gdyż taka osoba powołana jest przez zarząd do reprezentowania spółki w czynnościach sądowych i pozasądowych. Natomiast prokurent nie ma uprawnień decyzyjnych, chyba że… istnieje jakiś inny stosunek prawny, który upoważnia go do podejmowania decyzji oraz określa zakres tej decyzyjności.

Może to być umowa o pracę, uchwała zarządu, umowa zlecenia ale także inne stosunki prawne.

Kasia w swoim wpisie opisuje sytuację, w której zarząd rezygnuje (ewentualnie jest odwołany lub mandat wygasa), a wspólnicy nie powołują nowego zarządu, przy czym jednocześnie w spółce działa prokurent. Prawo do reprezentacji prokurenta nie wygasa z chwilą wygaśnięcia mandatów członków zarządu, którzy go ustanowili… co jednak z prawem do zarządzania? :) Jeżeli jest jakaś podstawa dla wykonywania przez niego czynności zarządczych to nie ma problemu, co gdy jej nie ma?

Oczywiście prowadząc sprawy spółki prokurent taki naraża się na odpowiedzialność wobec spółki, a nawet czasem odpowiedzialność wobec osób trzecich (jeżeli np. spółka nie jest w stanie wywiązać się z kontraktu). Powiedzmy sobie szczerze – w realiach polskich wygląda to tak, że prokurentami często są osoby, które są faktycznymi beneficjentami działalności. Są one zainteresowane taką funkcją, bo nie wiąże się z nią tak wielka odpowiedzialność, jak z funkcją zarządcy. Ich odpowiedzialność wobec spółki, której są właścicielami jest iluzoryczna.

Czy możliwa jest więc w praktyce spółka bez żadnej odpowiedzialności? Możliwa.

Czy stan ten może trwać dłuższy czas? Może.

I teraz najważniejsze pytanie – czy może to się odbić negatywnie na spółce? Może… prokurent nie jest umocowany do wszelkich czynności prawnych a może zaistnieć potrzeba wykonania takiej czynności, istnieje też ryzyko, że nie każdy kontrahent będzie traktował poważnie spółkę bez zarządu, prokurent nie ma też prawa do reprezentacji w postępowaniu rejestrowym (tutaj praktyki są jednak różne) i podpisywania wniosków o ujawniania zmian w rejestrze przedsiębiorców…

No i finalnie, czekam tylko jak dobrze obmyśli to jakaś mądra prawnicza głowa i w praktyce taki proces przeprowadzi – czy w sytuacji gdy prokurent faktycznie zarządza spółką, a brak jest zarządu, nie zachodzi sytuacja, w której jego funkcja prokurenta jest pozorna i kryje po prostu funkcję zarządcy? Po przyjęciu takiej koncepcji można spodziewać się obciążenia takiej osoby pełnią odpowiedzialności za zobowiązania spółki.

Natomiast, w praktyce – znam co najmniej kilka przypadków, gdy spółki bez zarządów prowadzą z powodzeniem działalność na rynku… czyli jednak istnieje w praktyce, nieznana szerzej prawodawcom, konstrukcja spółki bez żadnej odpowiedzialności :)

Mimo wszystko, nie polecam.


Czy cały czas można pisać o spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością?

Pewnie można. Pewnie też wielu z Was, Drodzy Czytelnicy, przychodzi tutaj po najciekawsze informacje dotyczące spółki z o.o. Mam nadzieję, że je dostajecie. Sądzę jednak, że dla części z Was może być interesujące nie tylko to, co mam do powiedzenia na temat spółek z o.o. – po tym możecie oceniać moje poglądy i doświadczenie w tej materii. Część z Was zagląda tutaj regularnie. Może więc są takie osoby, które chciałaby się dowiedzieć nie tylko tego jakim jestem prawnikiem, ale także tego jaki jestem człowiekiem poza pracą.

Wiecie… co lubię, czego nie, co robię w wolnym czasie (o ile go potrafię wygospodarować), czy jakie mam poglądy.

Jak się przyjmie to będę co jakiś czas pisał wpis w stylu lżejszym… Kominek może, kilku innych blogerów może, ja też mogę. Kto powiedział, że prawnik nie może? Wbrew konserwatystom z palestry uważam, że etyka zawodowa nie przeciwstawia się mówieniu publicznym o sprawach niezawodowych, nawet prywatnych – zbyt mało prawników dostrzega jeszcze wagę relacji i zaufania, które można zbudować tylko poprzez bycie sobą, profesjonalnym sobą oczywiście.

Dlatego na początek tej serii postów rzucę temat ciężki.  Politykę. Cóż, jeżeli ktoś mnie znienawidzi po przeczytaniu tego i nie skorzysta z moich usług, to będę mógł mieć pretensje tylko dla siebie.

Jakie masz poglądy polityczne Błażeju?

W moim prywatnym światopoglądzie politycznym, który – przyznam – ewoluował z biegiem czasu od centrolewicowego ku liberalnemu, mogę wyróżnić główny rys, który jest pewnie prawniczą skazą i nie wiąże się w sumie z żadnym konkretnym nurtem politycznym. Jestem zwolennikiem upraszczania procedur oraz zmniejszania roli państwa w sferach, które tego nie wymagają. Uważam, że idealnym ustrojem jest ustrój oparty na daleko idącej decentralizacji władzy publicznej, gdzie kompetencje władcze przesuwane są do wspólnot samorządowych. W takim modelu władze państwowe ograniczają się do zapewniania powszechnego bezpieczeństwa (policja, armia), wymierzania sprawiedliwości (wraz z systemem państwowej egzekucji wyroków), polityki zagranicznej oraz funkcji administracyjnych o znaczeniu ponadregionalnym (są takie gałęzie władzy państwowej, które wymagają pewnej koordynacji na szczeblu centralnym, m.in. polityka energetyczna, infrastruktura).

Uważam też, że więzi społeczne są bardzo istotne i system polityczny powinien je pielęgnować i wzmacniać więzi obywatela z samym systemem., Dlatego też właśnie rozbudować należy kompetencje samorządów kosztem administracji rządowej, wprowadzając przy tym także więcej form demokracji bezpośredniej (referenda, budżety partycypacyjne) tak aby większą liczbę obywateli wciągnąć w dyskurs o przyszłości swojego kraju czy bezpośredniego otoczenia. Wierzę, że taki dyskurs – z uwzględnieniem możliwych różnic, jest wartością samą w sobie. Samorządy powinny być organizowane na zasadach podobnych do spółek prawa handlowego – funkcje wykonawcze powinni wykonywać menedżerowie, osoby z odpowiednim przygotowaniem i kompetencjami, rady samorządowe powinny sprawować nadzór nad wykonywaniem obowiązków przez menedżerów i opiniować ich działania, a raz na jakiś czas w powszechnym głosowaniu wszyscy „wspólnicy” – obywatele mogliby opowiedzieć się za udzieleniem członkom organów absolutorium.

Wierzę też w to, że znaczące uproszczenie systemu podatkowego dałoby szansę wielu ludziom na rozwój swojego potencjału, państwo powinno wspierać nawet najdrobniejszego przedsiębiorcę – stąd uważam, że udział w systemie ubezpieczeń społecznych powinien być dobrowolny, a kwota wolna od podatków powinna być kilkakrotnie zwiększona. Sądzę też, że podatki powinny trafiać przede wszystkim tam gdzie mieszkamy, abyśmy widzieli nie tylko materialne efekty swojej pracy we własnym majątku, ale także w przestrzeni publicznej wokół nas – wierzę, że byłoby to bodźcem do tego aby zmniejszyć skalę zjawiska „szarej strefy” i byłoby kolejnym sposobem na wykreowanie bardziej świadomego obywatela.

Sądzę też, że należy dążyć do minimalizacji biurokracji, poprzez działania upraszczające procedury (szczególnie administracyjne i podatkowe) oraz samo prawo materialne, ale także poprzez lepszą organizację technologiczną administracji.

Uważam (to pewnie też skaza zawodowa), że największym polskim problemem aktualnie jest deficyt praworządności, który nie tyle bierze się ze złego prawa (choć z tego po części także), ale z powodu tego, że obywatele nie znajdują w państwie oparcia poszukując różnorodnych form ochrony swoich praw – nie mają odpowiednich narzędzi by sprawnie i szybko bronić się przed ingerencją państwa w swoje prawa, a jednocześnie państwo nie jest zainteresowane stworzeniem naprawdę sprawnego systemu egzekwowania uprawnień jednych obywateli wobec innych obywateli.

To tyle… mam nadzieję, że nie zanudziłem :) No i … jednak było nawiązanie do spółek…

 

 

 


Napisała do mnie pani Marta – prawniczka w spółce zajmującej się rejestracją i dalszą odsprzedażą spółek:

(…) Pozwoliłam sobie napisać w ramach ciekawostki, ponieważ zarejestrowałam już wiele spółek zarówno w sposób tradycyjny jak i właśnie przez S-24. Dzisiaj po raz pierwszy otrzymałam odmowę dokonania wpisu ze względu na numerki PKD z działu T (działalność gospodarstw domowych) oraz (i co ciekawe ponieważ z tym do tej pory się nie spotkałam) z powodu numeru 92 (działalność związana z grami losowymi i zakładami wzajemnymi). Zarejestrowałam już takich spółek masę ponieważ zajmuję się sprzedażą spółek, wszystkie o dokładnie takich samych numerach PKD i jest to moja pierwsza odmowa.
Generalnie uważam, że to absurd ponieważ zakładam, ze kiedy ustawodawca nowelizował przepisy i wprowadził do KSH możliwość zarejestrowania spółki przez Internet, to przyświecała mu wola ułatwienia całej procedury i udostępnienia jej również dla osób, które z prawem niewiele miały do czynienia. Jaki więc jest cel udostępniania w systemie numerów PKD, które i tak wiadomo z góry wiadomo, że będą skutkowały odrzuceniem wniosku? (…) W mojej opinii trąci to trochę o chęcią wyciągnięcia pieniędzy. Moje pytania są oczywiście retoryczne, mojego maila zaś proszę bardziej traktować jako chęć podzielenia się kolejnym paradoksem związanym z naszym polskim sądownictwem.
O możliwości odmowy ze względu na próbę rejestracji działalności z działu T pisałem już wcześniej.
Jeżeli jednak chodzi o numer 92 to dla mnie to także nowość. W dodatku nowość, którą trzeba zaskarżać, bo nigdzie nie ma obowiązku prowadzenia tego typu działalności w formie innej niż spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Niezwykła pomysłowość referendarza, nie ma co.

Praktyki działania firm leasingowych są różne.

W moim osobistym odczuciu, problemem wszelkich korporacji, w tym firm leasingowych zorganizowanych na takich zasadach jest pewien rodzaj zbiorowej świadomości, która odbiera czasami zdrowy rozsądek i rozprasza odpowiedzialność za pewne procesy decyzyjne.

A piszę o tym w kontekście przekształcenia przedsiębiorcy jednoosobowego w spółkę kapitałową, a w zasadzie mojego pierwszego takiego przekształcenia, które wraz z pewnym klientem z Mazowsza robiliśmy niedługo po wejściu w życie przepisów o przekształceniu przedsiębiorcy.

Sytuacja kształtowała się tak, że wiele instytucji finansowych nie znało jeszcze wtedy tych regulacji  - o czym zresztą pisałem w jednym z blogowych wpisów. Zaczęło się od drobnych problemów z bankiem, który nie chciał kontynuować umów rachunków bankowych przedsiębiorcy, jednakże rozsądne pismo do centrali banku szybko załatwiło sprawę – co uważam za godne pochwały i podkreślenia.

Problem był natomiast z leasingiem pojazdu, który przedsiębiorca wyleasingował dla celów prowadzonej działalności. Od czasu przekształcenia, z regularnością co do miesiąca, pomimo kilkukrotnych zawiadomień, wskazywania nowych danych firmowych, numeru NIP i powtarzanych zapowiedzi rozwiązania sprawy na drodze sądowej, firma leasingowa nadal fakturowała imiennie przedsiębiorcę, a nie spółkę.

Jak skończyła się sprawa? Pozwem o ustalenie, że stroną umowy leasingu jest spółka, a nie przedsiębiorca jednoosobowy. Jak sprawa trafiła już do sądu to okazało się, że przy pierwszej czynności procesowej firma leasingowa pozew uznała. Widocznie w końcu sprawa trafiła na biurko jakiegoś prawnika…


Agio…

Mówi Ci to coś?

Agio (ażio) to pojęcie z dziedziny ekonomii oznaczające wyższą wartość papierów wartościowych lub dewiz ponad wartość nominalną. W spółkach kapitałowych agio oznacza nadwyżkową wartość wkładu ponad wartość nominalną udziałów objętych w zamian za wniesienie takiego wkładu.

Mówiąc po ludzku. Wnosisz do spółki nieruchomość wartą 100.000 złotych, ale w zamian za to obejmujesz udziały o wartości nominalnej 5.000 złotych, natomiast 95.000 złotych księgowane jest jako kapitał zapasowy. Wartość nominalna udziałów jest więc niższa od wartości rynkowej tych udziałów na moment wniesienia wkładu niepieniężnego w spółce.

Wnoszenie do spółki z ograniczoną odpowiedzialnością wkładów niepieniężnych z agio jest bardzo korzystnym rozwiązaniem pod względem podatkowym, pozwala bowiem nie tylko optymalizować obciążenie podatkiem od czynności cywilnoprawnych oraz opłaty notarialne (które to były zależne od wartości kapitału zakładowego), ale także uniknąć w dużej mierze obciążenia podatkiem dochodowym z tytułu objęcia udziałów w spółce kapitałowej w zamian za aport.

Dzieje się tak, dlatego, że podatek naliczany jest od wartości nominalnej udziałów, a nie wartości rynkowej.

Czy zatem wniesienie wkładu o wartości 10.000 złotych i w zamian objęcie udziałów, o wartości 5.000 złotych pozwala uniknąć podatku dochodowego od całej wartości wkładu?

Wszystko to kwestia interpretacji prawa. Według jednej, organy podatkowe mogą szacować wartość wkładu niepieniężnego i ustalać jego wartość rynkową i od tej wartości naliczać podatek z tytułu tak zwanych nieodpłatnych świadczeń na rzecz wspólnika. Z drugiej strony, są orzeczenia sądowe, które kwestionują taką praktykę.

Co robić w takiej sytuacji? Pisać o interpretację…

P.S. Wpis edytowany, gdyż jeden z czytelników zwrócił mi uwagę na moją ewidentną pomyłkę jaką zrobiłem czytając nowe przepisy dot. podatku dochodowego od osób fizycznych.


Zastanawiałeś się pewnie jak wygląda w praktyce kwestia odpowiedzialności członków zarządu i wspólników w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. To jedno z pytań, które najczęściej zadają mi klienci podczas prywatnych konsultacji, a pełne omówienie tematu na pewno zabrałoby kilka godzin czasu, dlatego siłą rzeczy, oprócz tego że zwracam zawsze uwagę na kluczowe kwestie z punktu widzenia odpowiedzialności cywilnoprawnej (takie jak np. jak członek zarządu może bronić się przed odpowiedzialnością za długi spółki). 

Ten temat to jest jednak temat rzeka, bo będąc członkiem zarządu spółki kapitałowej będziesz miał wiele okazji do przekroczenia przepisów, choćby bez własnej winy. Możesz też spotkać się z kontrahentami, którzy na każdy brak terminowej płatności reagują zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa, albo na pracowników urzędów skarbowych, którzy będą dopatrywali się Twojej osobistej odpowiedzialności za zapłatę podatków. Spójrzmy prawdzie w oczy. Lepiej być przygotowanym na takie okoliczności.

Dlatego w imieniu moich kolegów po fachu: radcy prawnego Roberta Solgi i adwokata Łukasza Chmielniaka zapraszam Cię na konferencję „Odpowiedzialność kadry zarządzającej w spółkach kapitałowych„.

Konferencja odbędzie się w Czarnym Lesie (koło Częstochowy) w dniach 05.06.2014 – 06.06.2014 .r. (co oznacza, że oprócz wiedzy, będzie też pewnie miejsce na integrację i pytania poza salą wykładową). Więcej szczegółów znajdziesz tutaj.

Robert Solga jest radcą prawnym i autorem bloga Tajemnica przedsiębiorstwa, specjalizuje się w kwestiach odpowiedzialności zarządów osób prawnych i zagadnieniach nieuczciwej konkurencji, w tym naruszania tajemnic przedsiębiorstwa. Dowiesz się od niego między innymi o tym od kiedy aktualizuje się Twoja odpowiedzialność prawna, jaką masz pozycję prawną w spółce, jakie prawa i obowiązki. Robert przekaże Ci kompleksową wiedzę dotyczącą odpowiedzialności cywilnoprawnej nie tylko za długi spółki, ale także z tytułu działalności konkurencyjnej, czy naruszania tajemnic przedsiębiorstwa, którym będziesz zarządzać.

Z kolei Łukasz Chmielniak to doświadczony adwokat zajmujący się tzw. przestępstwami białych kołnierzyków, broni swoich klientów w sprawach gospodarczych i sprawach karnych skarbowych. Od niego dowiesz się jakie najczęściej zarzuty stawiane są członkom zarządu i w jaki sposób unikać kolizji z prawem karnym.

Gorąco zapraszam w ich imieniu! Tutaj jeszcze raz link do agendy konferencji.


Nie rozpieszczam ostatnio moich czytelników częstotliwością wpisów…

Wszystko przez, powiem bez ogródek, kryzysową sytuację z jaką zetknąłem się w mojej praktyce na styku polskiego i brytyjskiego prawa spółek.  Przy okazji miałem okazję bliżej przyjrzeć się temu jak funkcjonuje brytyjski urząd ds. rejestracji spółek – Companies House, i dowiedziałem się między innymi bezpośrednio od pracownika wydziału do spraw oszustw i nadużyć tego, że:

Companies House acts primarily as a registry of company information.  Currently we do not have any powers to verify or validate the information – including signatures – contained on them. The person, or company, filing the documents is responsible for the content of them; our statutory duty is to register the documents in line with the Companies Act.
We cannot refuse to register any document delivered for registration, if on face value, it is correctly completed.  If we did, we would be in breach of our own statutory duty under the Companies Act.

Czyli po naszemu:

Companies House działa przede wszystkim jako rejestr informacji o spółkach. Obecnie nie mamy jakichkolwiek uprawnień do weryfikowania lub stwierdzania ważności informacji, w tym podpisów, zawartych w rejestrze. Osoba lub spółka, która przesyła dokumenty jest odpowiedzialna za ich treść, a naszym ustawowym obowiązkiem jest zarejestrowanie dokumentu zgodnie z Ustawą o spółkach.
Nie możemy odmówić rejestracji żadnego dokumentu dostarczonego do rejestracji, jeżeli na pierwszy rzut oka jest on poprawnie wypełniony. Jeżeli byśmy to zrobili, naruszylibyśmy nasze własne ustawowe obowiązki wynikające z Ustawy o spółkach.

Przy takiej skali swobody rejestracyjnej Companies House rejestruje około 50-100 nadużyć prawa do rejestracji dokumentów na miesiąc. Ciekawe ile pozostaje niezgłoszonych? Przy okazji dodam, że podobna swoboda i brak weryfikacji dokumentacji obowiązuje w aktualnej procedurze e-rejestracji spółki z o.o. – podobno (choć nie mam oficjalnych danych), nadużyć nie spotyka się wiele.

Jak sądzisz, czy polska procedura rejestrowa powinna iść podobną drogą?

P.S.  A z okazji Wielkanocy mam dla Ciebie prezent w postaci tego filmiku. Wszystkiego dobrego na Święta!

Dodam, że prywatnie jestem psychofanem tego musicalu.