Osoba pełniąca funkcję publiczną nie może być prezesem

Błażej Sarzalski        05 maja 2015        Komentarze (0)

Piszę to w nawiązaniu do jednego z pytań czytelników, które otrzymałem ostatnio mailem oraz pewnych moich niedawnych doświadczeń związanych z pewną spółką komunalną.

Czytelnik bloga napisał:

Witam, czy osoba pracująca na umowę o pracę na państwowej uczelni (księgowa) jest osobą pełniącą funkcję publiczną i przez to nie może być prezesem zarządu w żadnej spółce kapitałowej?

Jak już sygnalizowałem, członkami zarządów nie mogą być niektóre osoby karane (i to one są chyba najszerszą grupą osób, która nie może sprawować funkcji członka zarządu w spółce z o.o.) Pytanie zwraca uwagę na ciekawą kategorię osób, którymi są osoby wymienione w ustawie o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne.

Gdybym miał opisywać wszystkie kategorie tych osób, to bym Cię pewnie czytelniku zanudził. Zresztą sam ich oczywiście nie pamiętam, idąc z duchem czasu odsyłam więc do przepisów ustawy, wierząc że znajdziesz to czego szukasz (podpowiadam, że kluczowy jest art. 2), a z grubsza uważać musisz jeżeli jesteś kierownikiem w urzędach państwowych albo zarabiasz tyle co kierownik, pracujesz w NIK jako kontroler, jesteś etatowym członkiem samorządowego kolegium odwoławczego, pracujesz w regionalnej izbie obrachunkowej, czy też sprawujesz funkcje zarządcze w samorządach albo spółkach skarbu państwa.

Natomiast księgowa w uczelni, choćby to była uczelnia publiczna, nie jest osobą pełniącą funkcję publiczną w rozumieniu ww. ustawy i może być członkiem zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

Rzecz o zaufaniu

Błażej Sarzalski        28 kwietnia 2015        Komentarze (10)

Zaufanie to uczucie, które spaja ludzi, tworzy między nimi mosty i okazje do wzajemnego poznawania się.

Zaufanie tworzy społeczeństwo. Zaufanie jest wartością, bez której nie moglibyśmy funkcjonować między ludźmi.

Kiedy idę do lekarza to ufam jego diagnozom i metodom leczenia, które proponuje. Wybierając warsztat samochodowy (a powiem Ci szczerze, jestem kompletnym laikiem w tym temacie), chciałbym wierzyć, że oprócz profesjonalnej obsługi, nikt mi nie wciśnie części po zawyżonych cenach, ani nie będzie nalegał na zrobienie czegoś co nie musi być zrobione. Wybierając prawnika (tak, zdarzało mi się wybierać prawnika, nie jestem alfą i omegą, nie znam się na wszystkim i są dziedziny, w których nie potrafię pomóc innym) także kieruję się zaufaniem do jego wiedzy i doświadczenia. Idąc do sądu ufam, że sędzia zapoznał się z aktami sprawy i wyda wyrok w oparciu o prawo w sposób zgodny z procedurą.

Na zaufaniu można się przejechać.

Nie… nie będzie „mięska”, czyli opowieści z sali sądowej, choć nie raz chciałoby mi się napisać o tym, jak dalece niektórzy sędziowie nadwyrężają to zaufanie, których im obdarzam wchodząc na salę sądową. Nie będę o tym pisał, bo mimo wszystko tego typu przypadki to jednostki.

Natomiast…. no może inaczej. Potrzeba napisania tego wpisu wynikła z mojej dzisiejszej przygody. Jechałem samochodem mojej małżonki na rozprawę w Płocku, kawał drogi z Dąbrowy Górniczej, ale sprawa dla klienta niezwykle ważna. Mniej więcej przed Piotrkowem Trybunalskim zacząłem odczuwać dziwne bicie na kierownicy i stuki dochodzące najpierw z prawego, a później z lewego koła.  Stuki były coraz głośniejsze. W końcu pomyślałem, że może mam „kapcia”.

Zatrzymałem się na stacji benzynowej, sprawdziłem ciśnienie w oponach – wszystko wyglądało dobrze. Moja druga myśl to klocki hamulcowe, które jak przypuszczałem, mogły się zużyć i bić w tarcze… no… po kolejnych 20 kilometrach wolnej jazdy dojechałem do jakiegoś warsztatu w Łodzi, ledwo dojechałem.

Co się okazało? Lewe koło trzymało się na jednej śrubie, a w warsztacie mechanik wyjmował śruby palcami bez kręcenia. Przed weekendem byliśmy zmieniać koła, w zaufanym warsztacie. Zaufany warsztat nigdy mnie nie zawiódł, chociaż zdarzyła się im jakiś czas temu sytuacja, kiedy pewnej osobie z mojej rodziny także nie dokręcili koła. Dobrze, że ani tej osobie, ani mnie dzisiaj, nic się nie stało.

Straciłem zaufanie do ludzi z tego warsztatu, bo narazili moją rodzinę i mnie na niebezpieczeństwo.

Morał tej historii jest oczywisty. Wybierając fachowca możesz dać mu kredyt zaufania, ale może zdarzyć się, że nie sprosta on zadaniu. Mógłbym opowiadać wiele historii o tym jak próbuję naprawiać błędy innych ludzi z branży, którzy nie znali się na prawie spółek handlowych, czy też prawie wekslowym. Jednak też nie chcę. Chcę po prostu podzielić się moim smutkiem z tego powodu, że ktoś zawiódł moje zaufanie i życzyć Tobie, abyś nie musiał nigdy doznawać tego uczucia.

Bo zawód to też uczucie.

To jednak nie koniec moich przygód tego dnia. Wyjeżdżając z dokręconymi kołami i zmienionymi klockami hamulcowymi (rzeczywiście kończyły się) uderzyłem z własnej winy w inny pojazd zaparkowany przy warsztacie. Co jednak mnie zdziwiło to fakt, że posiadacz pojazdu nie denerwował się, spokojnie spisaliśmy protokół szkody, chociaż ja byłem całą sytuacją tak zdenerwowany, że nie mogłem znaleźć polisy auta i dowodu rejestracyjnego, to ta osoba zaufała mi na dane słowo co do tego, że polisę mam i że prześlę jej dane niezwłocznie jak do nich dotrę. Wyjeżdżając po 3 godzinach z warsztatu… znalazłem w schowku dowód rejestracyjny i polisę.

Wróciłem i podziękowałem podając pełne dane na miejscu.

Jeszcze raz dziękuję tej osobie za zaufanie.

Zaufanie buduje. Ważne tylko by trafiać na dobrych ludzi, a w sytuacjach gdy możemy wybierać, wybierajmy z głową, bo emocje, emocjami, ale zaufanie musimy budować nie tylko na tym, że kogoś lubimy, ale także na jego wiedzy, umiejętnościach i doświadczeniu.

P.S. A wszystkich zainteresowanych rejestracją spółki z o.o. przepraszam za off-topic.

 

Odpowiedzialność członków zarządu za długi spółki

Błażej Sarzalski        15 kwietnia 2015        Komentarze (2)

Dzisiaj krótko.

Zapraszam do Klaudii Jakubiec, która popełniła wpis o odpowiedzialności posiłkowej członków zarządu spółki z o.o.

Jeżeli jesteś członkiem zarządu spółki z o.o. to musisz to wiedzieć :)

ABC Prezesa – rejestracja spółki z o.o. to nie wszystko

Błażej Sarzalski        08 kwietnia 2015        Komentarze (5)

Jakiś czas temu na moim blogu dotyczącemu rejestracji spółek w Delaware pisałem o tym co firmy rejestrujące spółki w Delaware „dorzucają” do pakietu rejestracyjnego. Oprócz dokumentów formalnoprawnych koniecznych do wykazania istnienia spółki, osób umocowanych oraz poświadczających legalność założenia spółki wedle prawa międzynarodowego, firmy tego typu dorzucają także tzw. corporate kit, czyli zestaw dokumentów, wzorów służących prowadzeniu spółki, a także pieczęć firmową.

Pisałem, że to fajny bajer, ale…

Nie tylko bajer.

Gdyby rozejrzeć się po polskim rynku usług prawniczych, czy korporacyjnych to podobnego rozwiązania nie widziałem. Dlaczego nikt nie daje „czegoś więcej”? Dostrzegam, że samo założenie spółki to za mało. Warto mieć miejsce, gdzie można zdobyć rzetelną wiedzę na temat jej funkcjonowania – siłą rzeczy, tenże blog dotyczy kwestii związanych z jej rejestracją, a nie tym jak ona działa. Nie zamieszczam tutaj porad dotyczących zaskarżania uchwał, treści uchwał organów spółki, czy też innych tematów związanych z jej funkcjonowaniem.

Takie wsparcie na pewno byłoby przydatne dla wielu osób.

Dlatego właśnie, na razie dla wszystkich osób, które będą korzystały z moich usług w zakresie rejestracji spółek, oferował będę jako pewien gratis dostęp do platformy wiedzy ABC Prezesa. Jeżeli jesteś spostrzegawcza/y to może widzisz w prawym górnym rogu bloga zakładkę ABC Prezesa.

Będzie to platforma zamknięta, w której zawarte będą cztery działy. Dział ABC spółki z o.o. czyli słowniczek pojęć z języka prawnego i prawniczego, które przełożę na język polski, dział praktyczne porady i wyjaśnienia będzie poruszał różne kwestie związane z funkcjonowaniem spółki, odbywaniem zgromadzeń wspólników, obrotem udziałami, głosowaniami, będzie on podpięty do trzeciego działu, w którym będą dostępne wzory pism i dokumentów, na których ja sam pracuję (w ten sposób moi klienci w pewnym zakresie uzyskają dostęp do know-how kancelarii). Ostatni dział będzie zawierał formularze służące zmianom w rejestrze.

Co istotne, każdy z artykułów w praktycznych poradach i wyjaśnieniach będzie mógł być komentowany przez użytkowników oraz mnie i moich współpracowników, co pozwoli nie tylko na dawanie odpowiedzi na pytania klientów, ale także na konstruktywną rozmowę między klientami, taką jaka często pojawia się pod moimi wpisami.

Czy to będzie płatne dla osób spoza kręgu moich klientów? Tak.

Kiedy to będzie wdrożone? Nie mam jakiegoś terminu końcowego, ta baza w założeniu ma być ciągle rozwijana, gdy będzie ona nasycona treścią w sposób wystarczający z mojego punktu widzenia to zacznę ją oferować także osobom spoza grona moich klientów.

Praktyki banków i firm leasingowych a procedura S24

Błażej Sarzalski        02 kwietnia 2015        Komentarze (10)

Ostatnio coraz więcej osób, szczególnie tych, którym miałem przyjemność pomagać w rejestracji spółki w trybie S24, pyta mnie – jakiś czas po rejestracji – dlaczego nie mają aktu notarialnego i jak taki akt mają dostać.

Pytanie to nie wynika z tego, że ktoś chce mieć papierek podbity czerwoną pieczątką bo tak mu się ubzdurało, ale z tego, że banki oraz firmy leasingowe przy tak banalnych czynnościach jak otwieranie rachunku bankowego czy załatwianie formalności leasingowych.

Wtedy zwykle klienci dzwonią/piszą i pytają:

Co mam im powiedzieć?

Ten wpis stworzyłem po to, aby nic nie mówić, a po prostu linkować :)

Aktem inicjującym byt prawny spółki jest umowa spółki.

Przez kilkadziesiąt lat było tak, że spółki z o.o. tworzyło się w formie aktu notarialnego. Nadszedł jednak czas zmian, elektroniczny powiew świeżości i z dniem 1 stycznia 2012 r. pojawiła się alternatywa. Do ustawy dodano przepis art. 157[1], który wskazuje między innymi:

Umowa spółki z ograniczoną odpowiedzialnością może być zawarta również przy wykorzystaniu wzorca umowy.
Zawarcie umowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przy wykorzystaniu wzorca umowy wymaga wypełnienia formularza umowy zawartego w systemie teleinformatycznym i opatrzenia umowy podpisem elektronicznym.

W praktyce to jest tak, że wypełnia się formularz, podpisuje loginem i hasem w systemie informatycznym Ministerstwa Sprawiedliwości, składa się i opłaca elektronicznie wniosek, a przed jego wysłaniem pobiera się pliki pdf z dokumentami elektronicznymi wysłanymi do sądu. To czym dysponuje wspólnik, czy też zarząd zainteresowanej spółki, to umowa spółki wydrukowana z pliku pdf. Nie ma innej możliwości.

Drodzy Bankowcy, Leasingowcy i inni Finansiści – choćbyście stawali na rzęsach to nie zmusicie klientów do tego aby dostarczyli akt notarialny zawierający umowę spółki, czas więc chyba zmienić procedury wewnętrzne.

P.S. Jeżeli interesujesz się tym jak wygląda przesyłka z dokumentami spółki LLC w Delaware to zapraszam do mojego najnowszego wpisu na blogu Rejestracja Spółki w Delaware.

P.P.S. Natomiast osoby żywo zainteresowane tym czym jest niewypłacalność spółki z o.o. zapraszam do Klaudii Jakubiec.