Błażej Sarzalski

radca prawny

Radca prawny, wpisany na listę w Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Katowicach, ekspert portalu Wyborcza.biz. Doradza w zakresie prawa spółek, a w szczególności tworzenia i przekształceń spółek handlowych oraz ich funkcjonowania.
[Więcej >>>]

Kiedy zachodzi konieczność zagwarantowania sobie dywidendy?

Wyobraź sobie, że masz wartościową nieruchomość, która może służyć np. jako miejsce budowy kompleksu wypoczynkowego. Nie masz jednak pieniędzy, żeby taki kompleks wybudować, ani praktycznej wiedzy jak zarządzać i prowadzić działalność takiego biznesu. Nagle zjawia się profesjonalny inwestor. Daje pieniądze, menedżera, wizje świetlanej przyszłości. Potrzebne mu są jednak Twoje działki. Czas wejść w spółkę.

Jak to zrobić aby nie stracić?

W większości przypadków inwestor będzie miał więcej głosów, więcej udziałów, więcej zasobów pieniężnych oraz wiedzę, prawników i co więcej, będzie bardziej skłonny do ryzyka. Nie oznacza to jednak, że musisz zarzucać pomysł spółki, koniecznie jednak musisz przemyśleć swoją rolę w tym biznesie, dokształcić się i zadbać o swoje interesy.

Kluczowa jest umowa spółki z o.o.

Opisywana przeze mnie sytuacja wywołuje wiele różnych implikacji. Ja skupię się tylko na jednej z nich – na kwestii tego jak zabezpieczyć potencjalny zysk. Jeżeli więc myślimy o tym, by czerpać zysk z tego, że oddamy naszą nieruchomość spółce, musimy myśleć wprost o zagwarantowaniu sobie prawa do dywidendy. Tylko w taki sposób możemy być pewni, że zyski nie będą w całości konsumowane przez działalność spółki, z której wyżywi się inwestor i jego menedżerowie.

Najbardziej pewnym sposobem zabezpieczenia sobie wypłaty zysku jest możliwość zastrzeżenia w umowie spółki, że część zysku będzie zawsze przeznaczana na dywidendy, czyli na wypłatę zysku rocznego dla wspólników. Możemy przyjąć np. postanowienie, w myśl którego określony procent zysku zawsze będzie przeznaczany do podziału między wspólników. Możemy tego typu postanowienie obwarować terminem. W takim przypadku zyski gwarantowane będą wypłacane od konkretnego roku obrotowego albo do konkretnego roku obrotowego.

Możemy też przyjąć kryterium kwotowe, przyjmując, że spółka ma wypłacać dywidendy do pewnego poziomu kwot.

Dywidenda może być wypłacona tylko, gdy spółka wykazuje zysk

W tym wszystkim pamiętać musimy, że najlepsze nawet postanowienia umowy spółki nie zabezpieczą nam pieniędzy, jeżeli spółka sama w sobie nie będzie wykazywała zysku. Pół biedy, gdy takie były założenia, albo gdy okoliczności rynkowe sprawiają, że spółka nie generuje dochodu. Gorzej, gdy sytuacja wynika z działań zarządu spółki. Może być to działanie w formie ukrytej dywidendy dla inwestora (np. poprzez zlecanie usług/dostaw innym spółkom, w które jest zaangażowany) lub zwyczajne marnotrawstwo.

W takim przypadku istotnym jest zapewnienie w umowie spółki mechanizmów pozwalających na kontrolę działań zarządu. Z drugiej strony zaś mechanizmów pozwalających na zablokowanie np. odnowienia kadencji członka zarządu albo pozwalających na wprowadzenie do zarządu osoby z nadania wspólnika mniejszościowego.

W każdym przypadku liczy się jednak przede wszystkim chłodna kalkulacja…

Konkurencja ze Wschodu

Zadajesz sobie może czasem pytanie, jak niektóre warszawskie spółki z o.o. w których pracę wykonuje kilkudziesięciu obywateli pięknego kraju rozpościerającego się od naszej wschodniej granicy do Morza Czarnego, konkurują cenami z polskimi agencjami pracy tymczasowej? Czasem klienci mówią mi wprost, że nie są w stanie dostarczyć pracowników na linie produkcyjne po tak niskich kosztach, jak robią to pewne firmy.

Myślisz, że pracownicy migrujący pracują na czarno? Śpią w tanich hostelach? Nie dostają pensji minimalnej? Węszysz jakieś oszustwa? Niekoniecznie!

Dosyć popularnym stał się model biznesowy wykorzystujący spółkę z o.o. jako spółdzielnię pracy. Na czym on polega? I co najważniejsze, czy jest legalny?

Spółka z o.o. jako spółdzielnia pracy

Na czym polega stosowany przez omawiane przeze mnie spółki model?

Chodzi o wykorzystanie instytucji powtarzających się świadczeń niepieniężnych. Chociaż praca wspólnika nie może być wkładem do spółki z o.o. to wspólnicy, a zasadniczo posiadane przez nich udziały mogą być obciążone obowiązkiem wykonywania określonych w umowie spółki świadczeń na rzecz spółki. Świadczenia te, jak wynika z ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, nie są obciążone składkami na ubezpieczenia społeczne. Ot i cała tajemnica.

Spółka ma po prostu kilkudziesięciu wspólników, z których każdy świadczy pewne prace na podstawie umowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością oraz dodatkowo ustalonego między nim, a spółką harmonogramu.

Czy legalne jest omijanie składek ZUS poprzez świadczenia niepieniężne?

Zasadniczo nie mam wątpliwości co do tego, że wspólnicy spółek z ograniczoną odpowiedzialnością mogą omijać oskładkowanie ich pracy na rzecz spółki, w sytuacji gdy wykonują ją na podstawie umowy spółki. Wniosek taki płynie z tego, że umowa spółki w sposób kompleksowy reguluje prawa i obowiązki takich wspólników, brak jest podstawy do tego by sięgać posiłkowo do przepisów o zleceniu, a nadto istotna jest tutaj wykładnia systemowa – otóż bowiem w przypadku planowanego wprowadzenia do polskiego systemu prawnego tak zwanej prostej spółki akcyjnej, ustawodawca zdecydował się wprost na wprowadzenie do przepisów o ZUSie klauzuli zgodnie z którą praca wspólników prostej spółki akcyjnej na rzecz spółki będzie podlegała składkom.

Tego typu instytucje prawną od wielu lat z powodzeniem wykorzystywały też liczne inkubatory przedsiębiorczości działające w formie spółek z o.o.

Na pierwszy rzut oka więc problemu nie ma.

Problem natomiast może pojawić się w momencie, gdy zapytamy takiego “wspólnika” o to, na jakiej podstawie prawnej świadczył pracę w miejscu X. Jak myślicie, co powie…. i jaka byłaby reakcja Zakładu Utylizacji Szmalu?

Czy możliwe jest zorganizowanie wirtualnego Zgromadzenia Wspólników u notariusza?

Temat wydaje się aktualny, szczególnie w dobie pandemii. Jeżeli mamy do czynienia z wieloosobowym gronem wspólników, rozsianych po całej Polsce, a nierzadko po całym świecie to czy istnieje możliwość zorganizowania “wirtualnego zgromadzenia wspólników”? Jak się to ma do regulacji, że Zgromadzenia Wspólników muszą odbywać się na terenie Rzeczypospolitej Polskiej?

Czy notariusz zaprotokołuje Zgromadzenie Wspólników odbywane przez Internet?

Wyzwania zaprotokołowania takiego zgromadzenia z pewnością podejmie się niejeden notariusz. O ile w niektórych kancelariach notarialnych z pewnością doświadczycie problemów, gdy wspomniecie o takiej konieczności to tak naprawdę nie ma podstaw prawnych, by odmówić protokołowania takiego zgromadzenia. Dlatego spodziewam się, że rzetelnie podchodzący do tematu notariusz nie odmówi tego typu czynności o ile umowa spółki nie będzie zakazywać tego typu zgromadzeń.

Pamiętać musicie jednak, że termin “wirtualne zgromadzenie” jest jedynie uproszczeniem. Nie ma czegoś takiego jak wirtualne zgromadzenie w sensie takim, że spotykają się osoby i podejmują decyzje online. Zawsze konieczne jest fizyczne odbycie zgromadzenia wspólników na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, w miejscu wskazanym umową spółki lub pisemnie uzgodnionym przez wszystkich wspólników.

W takim miejscu przewodniczący zgromadzenia oraz notariusz faktycznie odbywają zgromadzenie, do którego online podłączeni są pozostali wspólnicy. Akt notarialny podpisuje wyłącznie przewodniczący zgromadzenia oraz notariusz. Listę obecności uzupełnia się o adnotację którzy ze wspólników uczestniczyli w zgromadzeniu w sposób zdalny.

Proste? Oby.

Jakie warunki musi spełnić zgromadzenie wspólników za pomocą Internetu?

Zasadniczym warunkiem odbycia zgromadzenia jest określenie, czy jest ono dopuszczalne. O ile umowa spółki nie stanowi inaczej, zasadą jest dopuszczalność udziału w zgromadzeniu wspólników za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej. Jeżeli więc Wasza umowa spółki milczy o udziale w zgromadzeniach w taki sposób to znaczy, że możecie je odbyć,.

Aby Zgromadzenie takie było władne podejmować uchwały należy zapewnić dwustronną komunikację w czasie rzeczywistym wszystkich osób uczestniczących w zgromadzeniu wspólników, w ramach której mogą one wypowiadać się w toku obrad zgromadzenia wspólników, przebywając w innym miejscu niż miejsce obrad zgromadzenia wspólników (tutaj przyjdą w sukurs wszystkie Teamsy, Google Meety, Zoomy itp.) oraz wykonywanie osobiście lub przez pełnomocnika prawa głosu przed lub w toku takiego zgromadzenia wspólników.

Musimy pamiętać też o zachowaniu innych wymogów określonych przepisami prawa.

Przykładowo, jeżeli głosujemy nad uchwałami w sposób tajny to konieczny jest system zapewniający tajność głosowania (możecie wygooglować, są nawet apki na smartfony!).

Zgromadzenie powinno być też prawidłowo zwołane, o ile nie spotyka się cały kapitał zakładowy, który wyraża wolę odbycia zgromadzenia. Jeżeli wspólnik wyraził taką wolę na piśmie zawiadomienie może być przesłane na jego adres poczty elektronicznej.

Potem tylko odpalamy sprzęt i voila

Czy pandemia SARS-COV-2 wpłynęła na długość postępowań rejestrowych?

Epidemia koronawirusa dotknęła cały świat. Nadwątlone i wydłużone łańcuchy dostaw, problemy z kadrą pracowniczą, środki dystansowania społecznego, zamknięte branże. To wszystko dotknęło nas ludzi. Jak dotknęło sądy? Czy w obecnej sytuacji jest szansa na planowany wpis w rejestrze przedsiębiorców KRS?

Po pierwszym szoku

Nagłe środki ograniczające, wdrażane w marcu 2020 roku odbiły się drastycznie na terminach postępowań sądowych. Zawieszano pracę biur podawczych, pojawił się problem z osobistym kontaktem z sekretariatem sądów, a linie telefoniczne były przeciążone bardziej niż zwykle. Aktualnie jednak, wydaje się, że przynajmniej, gdy chodzi o wpisy spółek z ograniczoną odpowiedzialnością do rejestru sądowego, terminy nie odbiegają znacząco od tych sprzed pandemii. Zastrzegam, że nie dysponuję danymi, a opieram się wyłącznie na intuicji i własnej praktyce.

Rejestracja spółki przez Internet w 2021 roku w 24 godziny?

Deklarowane 24 godziny na załatwienie wniosku o rejestrację spółki mogliśmy już wcześniej włożyć między bajki. Pandemia wydłużyła terminy rozpoznawania spraw przez system EKRS (kiedyś zwany systemem S24) z 2-3dni, do nawet 7-10 dni w przypadku najbardziej obciążonych sądów (np. warszawskiego). Z drugiej strony, wynik jest i tak bardzo, bardzo przyzwoity. Szczególnie, jeżeli chcemy porównać to z zakładaniem spółki w trybie tradycyjnym.

Tradycyjna rejestracja spółki z o.o. w 2021 roku

Tutaj musimy uzbroić się w większą cierpliwość. Zwykle sprawy nie są rozpoznawane w deklarowanym przepisami terminie dwóch tygodni, ale jeżeli chodzi o sprawy rejestracji nowych spółek, nie ma tutaj także tragedii. Sprawy rozpoznawane są zwykle w ciągu 3-4 tygodni od momentu nadania pocztą dokumentacji do sądu. O wiele gorzej idzie, szczególnie w dużych sądach rozpoznawanie spraw zmian w rejestrze przedsiębiorców, te już wcześniej ciągnęły się niemiłosiernie, teraz jednak potrafią trwać nawet kilka miesięcy.

Co jest tego powodem?

Braki kadrowe, skupienie się na wnioskach “najważniejszych” (tj. rejestracyjnych właśnie), przechodzenie pism przez “kwarantannę”, problemy Poczty Polskiej, wyznaczanie stronom dłuższych terminów na uzupełnianie braków lub naprawę omyłek.

“Nadzieja” w informatyzacji

Być może niektórzy z Was zauważyli, że podpisując umowę spółki u notariusza dostajecie także zaświadczenie o umieszczeniu umowy w centralnym repozytorium aktów notarialnych. To wstęp do dalej idącej informatyzacji sądów rejestrowych, która jest niestety co rusz odsuwana w czasie. Przepisy w tym zakresie zaczną obowiązywać od dnia 1 lipca 2021 roku. Po tym dniu wszelkie wnioski do KRS będą wysyłane za pośrednictwem systemu teleinformatycznego i nie będziemy musieli, ani nawet mogli, kontaktować się z sądem papierowo.

Wszystko będzie wymagało podpisów elektronicznych. Część dokumentów dotychczas wysyłanych klasycznie umieszczana będzie przez notariuszy (a w zasadzie już jest) w centralnym repozytorium aktów notarialnych, naszym zadaniem będzie jedynie wskazanie konkretnego numeru w repozytorium.

Jak to będzie działać w praktyce?

Jak wszystko w Polsce. Na początku będzie chaos i nieprzygotowanie. Ludzie będą się gubić, będzie masa wniosków składanych z brakami formalnymi. Postępowania będą trwały jeszcze dłużej, ale finalnie będzie lepiej i szybciej. Wtedy, gdy zarówno wnioskodawcy, jak i referendarze sądowi nauczą się nowego systemu.

Kiedy to się stanie? Któż to raczy wiedzieć…

Jak wysoki powinien być kapitał zakładowy sp. z o.o.?

Jeżeli jesteś w tym miejscu to może zastanawiasz się jaką wysokość kapitału zakładowego wybrać dla swojej spółki z o.o.? W mojej osobistej ocenie, o tym jak wysoki powinien być kapitał zakładowy spółki z o.o., decyduje kilka czynników związanych z Twoją działalnością. Niekoniecznie są to jednak takie czynniki, o których myślisz. W praktyce dostrzegam, że wśród osób pytających mnie o optymalną wysokość kapitału zakładowego spółki, ujawniają się zasadnicze dwa typy rozumowania.

Czy kapitał zakładowy to majątek spółki?

Pierwszy typ to utożsamianie kapitału z majątkiem spółki. Dla tego typu klienta podstawowym pytaniem jest:

czy ta wysokość kapitału zakładowego będzie wyglądała dobrze?

Klient tego typu myśli o tym jak spółkę będą postrzegać potencjalni kontrahenci, myśląc że wysokość kapitału ma coś wspólnego z rzetelnością takiej spółki.  Intuicyjnie wydawałoby się, że ma. Praktyka jednak może być zupełnie inna. Osobiście uważam, że wysokość kapitału zakładowego w ogóle nie przekłada się na rzetelność spółki jako kontrahenta. Dzieje się tak dlatego, że kapitał zakładowy jest jedynie zapisem księgowym, który co prawda powinien znaleźć pokrycie na początku działania spółki w realnym majątku, jednak nie zawsze się tak dzieje.

Po pierwsze, faktyczna wysokość kapitału zakładowego spółki z o.o. nie jest nigdy weryfikowana w procedurze rejestracyjnej. Sąd poprzestaje na odebraniu oświadczenia członków zarządu, że wkłady na kapitał zakładowy zostały w całości wniesione przez wspólników. To rodzi u niektórych pokusę ściemniactwa… sami wiecie, skoro nikt nie sprawdzi, to niech będzie 100.000 zł kapitału, a co!

Po drugie, kapitał zakładowy może być pokryty wkładem niepieniężnym. Wkład tego typu może być niedoszacowany w umowie spółki, albo przeszacowany, gdyż w procedurze rejestracyjnej nie bada się faktycznej wartości owego wkładu, polegając na oświadczeniach wspólników.

Po trzecie, stopień pokrycia kapitału, w wyniku generowania w spółce zysków albo strat się zmienia. W KRS znajdziecie tysiące bezwartościowych spółek z kapitałami zakładowymi po pięćdziesiąt, a nawet więcej tysięcy. Szkopuł w tym, że ich majątek równa się zeru.

Z mojej perspektywy wolałbym więc robić biznes ze spółką o kapitale zakładowym 5.000 zł, której udało się wygenerować wielokrotnie wyższe dochody od swojego kapitału, niż ze spółką z kapitałem 100.000 zł, która od początku działania generuje straty.

Czy kapitał zakładowy limituje odpowiedzialność za zobowiązania spółki?

Drugi typ myślenia pytających o właściwą wysokość kapitału to ten, w którym ktoś błędnie zakłada, że kapitał zakładowy ogranicza odpowiedzialność spółki. To jest, że jak damy 5.000 złotych, to tylko tyle może uzyskać potencjalny wierzyciel. No cóż… godny podziwu optymizm.

Spółka zawsze odpowiada za zobowiązania całym swoim majątkiem, a jak już wiecie, może być on o wiele wyższy albo o wiele niższy od oficjalnie zadeklarowanego kapitału zakładowego.

Kapitał zakładowy pełni jednak pewną funkcję, gdy o ograniczenie odpowiedzialności chodzi. Do wysokości tego kapitału ograniczona jest odpowiedzialność wspólników – wnieśli, nie mogą wypłacać majątku niezbędnego do pokrycia kapitału na swoją rzecz. Ma ten pieniądz/rzecz/prawo zostać w spółce i tyle, ale też tylko tyle wspólnik może stracić. Chyba, że jest to wspólnik będący jednocześnie członkiem zarządu. Wtedy to już nie takie proste.

Czym kierować się w wyborze wysokości kapitału zakładowego?

Czynnikami racjonalnymi. Realnymi potrzebami spółki, biznesplanem, wygodą, tego czy dysponujemy alternatywnymi i pewnymi źródłami finansowania działalności (np. późniejsze pożyczki, czy dopłaty wspólników), wysokością opłat notarialnych czy spodziewaną wysokością podatków związanych z jego wniesieniem (np. podatkiem od aportu).

Jeżeli nie wiesz jak określić kapitał zakładowy w swojej spółce z o.o. zawsze też możesz zapytać prawnika.